Niechciane szczenięta - jak pozbyć się problemu?

by - marca 14, 2020



To był sobotni wieczór. Dość zimny - jedna para skarpet i spodni stanowczo nie radziły sobie z napływem ujemnych temperatur. Wiem to, ponieważ uznałam, że tamta pora jest dobrym momentem na spacer z Peppą. Nie miałam nawet większych planów na trasę, ale całe szczęście, że mój pies już tak. Moja wspaniałomyślna czworonożna przyjaciółka podsunęła mi pomysł, żeby wybrać się w kierunku lokum Prezesa - czarnego wiejskiego kundelka, którego być może znacie, jeśli śledzicie uważnie naszego Instagrama. Co stało się kilka minut później, jeśli w dzisiejszym wpisie opowiem wam o tym co można zrobić z nieplanowanym, a przy tym niemile widzianym, miotem? Czytajcie dalszą część tekstu, aby poznać szczegóły!

Zacznijmy od tego, że na - obrane za cel - miejsce wcale nie doszłyśmy. Peppa podczas robienia grubszej sprawy nagle zaczęła szczekać. Wnikliwie analizowała konkretny punkt albo tylko tak mi się wydawało. Może szczekała, bo napotkała problem w załatwianiu? Co by to nie było - podjęłam spontaniczną decyzję, że spaceru koniec i trzeba uciekać gdzie pieprz rośnie. Jak stwierdziłam, tak zrobiłam i chwilę później leżałam już pod kołderką, popijając herbatkę. Nie no żartuje - inaczej ta historia niemiałaby sensu. Tak naprawdę, idąc szybkim marszem, momentalnie od domu babci dzieliło nas kilkadziesiąt metrów, podczas których wydarzyło się naprawdę sporo...

Znalazłyśmy się przy wiejskiej chatce sąsiadki, kiedy pies zakomunikował, że przerwałam jej pewną rzecz... Wtedy zza płotu wyszła starsza pani, która miała przyjemność oglądać Peppę w tej dość intymnej sytuacji. Grzecznościowo wymieniłyśmy się krótkim "dzień dobry", ale nie zakończyło to naszej rozmowy. W końcu zeszłyśmy na temat psów, a jak powszechnie wiadomo, ludzie w jej wieku wiedzą na ten temat znacznie więcej. Przecież są doświadczeni w komponowaniu przeterminowanych produktów, które później trafią do jakże pełnowartościowej mieszanki, znanej pod nazwą "resztki z obiadu", prawda?

Pani napomknęła, że jakiś czas temu, mieszkańcy dalszej części wsi nie dopilnowali swojej suczki. Myślę, że jesteście na tyle inteligentnymi ludźmi, że efektów tego postępowania nie muszę wam tłumaczyć. Krótko mówiąc - ciąża. Naturalnie pies po czasie urodził szczeniaki, a dokładniej najgorszą możliwą opcję - trzy suczki...

Zgadnijcie w jaki sposób postanowili się ich pozbyć! Do wyboru macie dwie opcje. Pierwsza: poszukali im porządnych domów. Druga: problem zrzucili na głowę komuś innemu, na przykład schronisku. Oczywiście wybrali opcję drugą i potraktowali maluchy, jak rzeczy. Ale - jak stwierdziła prawie osiemdziesięcioletnia sąsiadka - przynajmniej mają możliwość trafić na dobrych ludzi!


Dlaczego ten sposób jest nieprawidłowy? 

Kilkukrotnie usuwałam treść tego akapitu, bo nie mieści mi się w głowie, jak można w ten sposób usunąć ze swojego zasięgu żywe stworzenie. Napiszę to jeszcze raz: żywe stworzenie. Uważam, że żadne zwierzę nie jest gorsze od człowieka, który za wszelką cenę próbuje sobie je podporządkować, korzystając z tego, że teoretycznie nie mają one nic do powiedzenia. Według mnie powinno być to raczej pretekstem do niesienia futrzakom pomocy na wszystkie możliwe sposoby.

"Mały Książę" to książka, gdzie w jednym zdaniu pokazane jest wszystko to co mam wam do powiedzenia, czyli:

Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to co oswoiłeś. 

Zwyczajnie nie wyobrażam sobie traktowania czegoś co - tak jak człowiek - oddycha, chodzi i ma uczucia, jak rzecz. Zwłaszcza, gdy te małe psy nawet nie miały okazji się odczuć, co z resztą także nie jest wystarczającym powodem do oddania ich komukolwiek. A konkretnie do schroniska, które nie zawsze ma wystarczające zasoby finansowe na kolejnych trzech podopiecznych. Od takiej zachcianki zależy, czy reszta tamtejszych psiaków dostanie obfitszą kolacje...


W takim razie co zrobić z niechcianymi szczeniętami?

Opcji jest wiele, więc w zależności od sytuacji macie możliwość dopasować do siebie tą najlepszą, choć - rzecz jasna - nie życzę wam, żebyście kiedykolwiek stawali przed takim wyborem. I - na Boga - handel kundlami, czyli psami bez rodowodu, z hodowli nie związkowej (np. z takiej właśnie wpadki) jest nielegalny w Polsce! Nielegalny - to znaczy, że za złamanie tego prawa grozi kara pieniężna. Z pewnością przewyższająca dochód ze sprzedaży waszych nierasowych psiaków...

Dlatego też, aby zapobiegać takim sytuacjom, stworzyłam to zestawienie (co nie byłoby takie proste, gdyby nie moi obserwatorzy z Instagrama - w tym miejscu dziękuje im za pomysły). Zacznijmy, zatem bez zbędnego przedłużania, od pierwszej propozycji...

KASTRACJA ABORCYJNA

Nie każdy decyduję się na to ryzyko (nawet ze względu tradycji czy wyznawanej religii - nie wnikam), ponieważ wymaga ona szybkiej decyzji. Ta kastracja różni się od tej "zwykłej" tym, że w międzyczasie dokonuje się także aborcji, czyli - jak mówi najpopularniejszy internetowy słownik - interwencyjnego zakończenia ciąży. Nazywajcie to jak chcecie, ale jest to po prostu uniemożliwienie płodowi dalszego rozwoju i kontynuacji czynności życiowych. I mówię wam to wszystko, jako osoba, która w rzeczywistości popiera ten rodzaj zakończenia ciąży, jeśli już jest to konieczne.

Czytałam trochę wypowiedzi na ten temat na forum internetowym dla psiarzy i największą obawą przed tym zabiegiem był fakt zapłacenia za zabicie maluchów, albo zlepka tkanek - do wyboru, do koloru. Można spojrzeć na to inaczej i zastanowić się czy w innym razie będziecie mieli możliwość zapewnienia im godnych warunków u was lub u potencjalnego przyszłego właściciela? Jeśli odpowiedź brzmi "nie" to warto przemyśleć kastrację aborcyjną lub... poszukać innej opcji w dalszej części wpisu.

UŚPIENIE ŚLEPYCH SZCZENIĄT 

Pokrótce: kiedy szczeniaki są jeszcze bardzo młodymi psami - to znaczy zanim otworzą oczy - można skonsultować się z weterynarzem, aby dokonał eutanazji. Nazywa się to śmiercią humanitarną, choć według mnie nie istnieje taki rodzaj zakończenia życia.

Nie ukrywam, że nie jestem zwolenniczką takiego wyboru. Dlaczego? Uważam, że lepiej dokonać kastracji aborcyjnej, aby zminimalizować cierpienie suczki. Lubię jak najprostsze rozwiązania i uważam, że ten wariant może być dobry tylko, gdy na aborcję będzie już za późno. Z drugiej strony: jakby nie patrzeć to już jest oddychające stworzenie, a nie - wspomniany kilka akapitów wyżej - zlepek tkanek. Chociaż jeśli te psy mają trafić do jakiś patologicznych rodzin lub żyć jako reproduktorzy to poważnie bym rozważyła tą opcję.

ODDANIE DO SCHRONISKA

Już chyba dogłębnie dałam wam do zrozumienia co sądzę na ten temat, ale powtórzę to jeszcze raz. Nie rozumiem jak można pozbyć się swojego problemu, który jest wynikiem głównie waszej nieuwagi, zrzucając go na głowę schroniska. Schroniska, czyli przytułku dla innych niechcianych psiaków - często chorych i wymagających całodobowej opieki. To miejsce nie zarabia samo na siebie - opiera się na darowiznach ludzi dobrego serca, a w dzisiejszym świecie myśli się raczej o sobie, a nie o innych. Myślę, że to podrzucenie tam małych psiaków byłoby nie tyle co nieodpowiedzialne, co egoistyczne.

Skoro już doszło do zapłodnienia to najlepszą decyzją byłoby poniesienie konsekwencji, a nie wzięcie nóg za pas i podrzuceniu owoców tej miłości komu innemu. W związku z tym apeluje, że ten sposób to jeden z gorszych, bo ten najczarniejszy przedstawię wam na samym końcu tego wpisu.

SZUKANIE DOMU ZA POŚREDNICTWEM SOCIAL MEDIÓW I SERWISÓW AUKCYJNYCH

Bingo! Jeśli przydarzy wam się taki nieplanowany miot i nie bardzo macie warunki na wspólne przyszłe lata to lepiej chyba nie można trafić. Uprzedzam, jednak że aby znaleźć dobry dom to trzeba się naprawdę ostro nagimnastykować i przede wszystkim... pytać!

Umieśćcie ogłoszenia na przeznaczonych do tego grupach (większość miast ma swoje własne miejsca do publikowania tego typu tekstów, więc tam też możecie poszperać), ale błagam - napiszcie tam coś więcej niż jedno zdanie, które mówi o tym, że są do oddania. Do komunikatu adopcyjnego dodajcie wzmianki o rodzicach oraz cechach ich wyglądu i charakteru, dacie urodzenia psiaków, ich wynikach badań (nawet, jeśli psy szukają domu to warto je zrobić - i tak, jeśli będziecie żądać za nie zwrotu kosztów to będzie to niezgodne z prawem) wieku maluchów, a także wymaganiach odnośnie przyszłego domu i przewodnika. Dobrym wyborem może być spisanie umowy adopcyjnej, która będzie przydatna np. jeśli mimo wszystko dokonacie złej decyzji. Przykładowe możecie zobaczyć po wpisaniu tej frazy w wyszukiwarkę.

INNE

Czyli... zabicie maluchów poprzez włożenie ich do worka i rzucenie nim o ścianę? Utopienie ich w wannie? A może wyrzucenie na śmietnik? Być może uznacie, że przesadzam, ale wcale nie! To nadal aktualne sposoby, powszechne na terenach, zamieszkiwanych przez ciemnotę dzisiejszych czasów i trzeba z tym walczyć.

Po raz kolejny podczas pisania tego artykułu moje palce nie wiedzą, co napisać. Zwłaszcza, że obecnie w telewizji leci dokument o - ostatnio modnej - zabawie nastolatków, zwanej łamaczem czaszek. I wiecie co? To jest równie durnowate, jak zabijanie szczeniaków, które są owocem głupoty nie psa, a jego przewodnika. A wychodzę z założenia, że za głupotę trzeba płacić i podejść do tematu odpowiedzialnie - nie stchórzyć, zabijając małe psy na własną rękę, a znajdując im ciepły kąt w innym mieszkaniu, bo - jak powiedział ostatnio mój tata - każdy ma prawo do miłości.

Peppa również jest owocem wpadki, a jednak znalazła swoje miejsce na Ziemi... w moich ramionach!

Koniec (mówię to trochę z ulgą, ale głównie z radością - przeczytajcie dlaczego). Była historia, z resztą taka, która wzbudziła we mnie cały ogrom emocji. Ale nie żałuję, że tego dnia spotkałam tę przerażająco niską staruszkę, która właściwie przekazała mi tylko fakty. Właśnie - te straszne fakty. To było dla mnie inspiracją do napisaniu tych setek słów, które mogliście przeczytać wyżej. Może to złudne nadzieje, ale chcę wierzyć, że ten wpis może okazać się przydatny osobom, które zmagają się z problemem niechcianego miotu. Oby! 

A Wy jak postąpilibyście w sytuacji, kiedy wasza suczka byłaby w ciąży? Macie coś do dodania w temacie dzisiejszego wpisu? Dajcie znać!

A na naszym Instagramie w poniedziałek pojawi się kolejna edycja #BarkQuiz na temat kastracji.

Podobne teksty

5 komentarze

  1. Jedna rzecz.

    Jeden z naszych psów został wzięty z olx. Warunki oddawania szczeniąt takie se, nikt mnie o nic nie pytał po prostu wydano mi suczkę, ale była za darmo, bo z wpadki, a nie że jakaś lewa hodowla. Mogłabym się czepiać, że hurr durr, nie kastrujo wieśniaki suk, ale to nie była moja sprawa.

    Moją sprawą było to, że kiedy człowiek interesuje się adopcją szczeniaka, to od razu jest podejrzany. A jak pies jest w typie to od razu mogę sobie napisać na czole "aspirujący pseudohodowca". CHciałam pieska w prążki i dostałam go bez żadnych pytań z portalu ogłoszeniowego. Żadnej ankiety, żadnej rozmowy, żadnej wizyty przedadopcyjnej - dla mnie idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kompletnie inne zdanie. Jeśli wymagam czegoś od innych - wymagam też tego od siebie.

      Usuń
    2. Nieszczegolnie czaję związek. Temat adopcji szczeniąt jest mi bliski, bo mieliśmy dużo problemów z adopcją szczyla. Odpisałam dziewczynie poniżej, że jak przyjechałam do schroniska po psa po przejściach to ani ankiety ani pytań - dostałam bez problemu. Jak chcialam szczeniaka to nagle OBOŻE,czemu, przecież są BARDZIEJ potrzebujące. Dlatego wzięłam psa od osoby prywatnej. W tym momencie mamy na stanie 3 adopsiaki ze schronisk i szczyla z olx. I jak ktoś słyszy że mam psa z olx to automatycznie zakłada, że boję się zobowiązań. Otóż nie. Po prostu nie będę udowadniać że nie jestem wielbłądem.

      Usuń
  2. Dobrze, ze poruszasz takie sprawy na blogu :) Jak suka jest w ciąży z wpadki (niedopuszczalne dla mnie w tych czasach) to mamy chwilę czasu na to aby znaleźć już chętnych do adopcji, nie musimy robić tego na ostatnią chwilę, bo potem często jest tak, że akurat nikt się nie zgłasza, wydają ludzie byle komu nie sprawdzając co to za osoby, bo im się śpieszy, bo nie mają warunków do trzymania większej ilości psów itd.

    Do komentarza wcześniej: Dla chcącego nic trudnego! Tylko trzeba chcieć, ludzie muszą zrozumieć, ze pies to odpowiedzialność. Z adopcją ze schroniska wcale nie jest tak źle, nie wierzcie w plotki o niewiadomo jak trudnym procesie adopcji. Całe te procedury są po to, żeby odpadły po drodze osoby niezdecydowane, nieodpowiedzialne i niecierpliwe. Adopcja psa to poważna sprawa, to nie kupno zabawki. Życie z psem to nie tylko zabawa, to nauka, to wychowanie, to poświęcenie. Jeśli ktoś tego nie rozumie, nie ma na to czasu, nie powinien brać psa.

    Pozdrawiam i również zapraszam: http://familymess.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To strasznie niefajne, że założyłaś że szczeniak z olx to nasz pierwszy pies. Adoptowalam cztery dorosłe psy ze schroniska. Dwa z nowotworem. Jeden z agresją skierowaną na ludzi, inny z agresją skierowaną na inne psy. Z czterech adopsiakow trzy były nieadopcyjne. I powiem Ci jedna rzecz - jak się bierze psa nieadopcyjnego, to ludzie dostają wylewu z emocji, że muszę być TAKĄ DOBRĄ OSOBĄ, bo wzięłam gluchą, nastoletnią sumę z zaawansowanym rakiem na dożyciem. Albo adoptowaliśmy sumę pointerwencyjną, która rzuca się na inne zwierzęta i wyprowadziliśmy ją na prostą. ALE. Jak chciałam szczeniaka, owczarkowatego, to nagle spinka. Ze czemu tak egoistycznie. W schronisku jest tyle bardziej potrzebujących psów. No spoko, wiem, slynę z tego że biere te nieadopcyjne, chcę mieć szczeniaka DLA SIEBIE i do konkretnej pracy. Czułam się tak przeswietlana, że sobie darowałam. I znalazłam psa na olx.

      Usuń

Dla każdego internetowego twórcy komentarze są motywacją do dalszego działania, dlatego jeśli chcecie zakomunikować mi, że robię coś dobrze napiszcie mi kilka słów!