Nie wymagaj od psa swego, więcej niż od siebie samego

by - maja 10, 2019


Niedawno naszło mnie na teksty typowo psie, zatem będziecie mogli spodziewać się tego typu wpisów zdecydowanie częściej. W końcu tę stronę tworzę nie tylko moja osoba, ale i mój poczciwy, rudy pies - Peppa (wspominam imię, tylko tak dla przypomnienia, dla nowych osób i nie tylko).

Nasz team tworzymy wspólnie, budując relacje krok po kroku, zatrzymując się czasem na krótkie break’i (a przynajmniej mam nadzieję, że tak to wygląda - staram się), coby przemyśleć to co do tej pory udało nam się zdziałać, a potem znów brniemy dalej, w prostą codzienność. Uczymy się czegoś nowego, a jak nie to wracamy do starych komend i rozwalamy system. I tak można w nieskończoność.

Na uwadze trzeba mieć, jednak dobro psa oraz nasze. Proste, nie?
To w sumie dziwne, że śmie jeszcze o tym wspominać, bo przecież to oczywiste. Tak, ale nie dla wszystkich, ponieważ może Ci się, psiarzu wydawać, że twoja gleba jest żyzna, ale na serio nie wydaje urodzajnych owoców. I na tym głównie skupia się dzisiejszy tekst. 

Mój pies ze swoją dziwaczną, rudą kitą (czytaj: ogonem). 

W tutejszym społeczeństwie roi się od ludzi z psami (celowo nie używam słowa - “psiarz”, coby nie zranić uczuć osób, które naprawdę zasługują na to miano), którzy to ćwiczą ze swoimi podopiecznymi to i owo. Niby fajnie, czegoby się tu doszukiwać - pomyślimy. A jednak nie zawsze jest tak kolorowo, przynajmniej nie dla psa.

 Podzielę się zatem z wami pewną historią z Pepinowego życia wziętą. Zauważyłam, że ostatnio niezwykle polubiłam wplatać nasze perypetie do tekstów, które tutaj publikuje. Według mnie i moich obserwacji, buduje to dobry grunt na którym może powstać wpis (taka podstawa, temat główny - nie wiem do końca jak to ugryźć).

A było to tak... 

(nie wiem czego zawsze zaczynam historię od tych słów, ale prawdopodobnie wcale nie zwróciliście na to uwagi - także właśnie, poniekąd na moim ideale pojawiła się kolejna ryska)

Jak zwykle, kiedy to nasze (a raczej moich rodziców - przywłaszczam sobie czyjeś rzeczy, no to pięknie) autko, zawędruje w wiejskie progi, mojego Pepina - wybieramy się na dłuższy spacer, coby piesie moje wykazało swój zmysł węchu i odczytało wiadomości z okolicy - jak to mówi się w psiarskiej gwarze. Okej, idziemy zatem - niech te krótkie nóżki małego pieska się rozprostują. I tak zeszło nam około dwóch godzin, o kurka! Znaczy była mała przerwa na trening, nawet udany z resztą. Jednak mimo wszystko po tych dwóch godzinach marszu, mięśnie Peppy powinny udać się na odpoczynek. Nie wiem czego, ale mój psiarski móżdżek (w owym momencie bardzo niewielki i nieobszerny, doprawdy) wówczas stwierdził, w sumie nie wiem jak to dokładnie opisałam, zatem nie będę was tu okłamywać - ale wiem, że za nic miałam odpoczynki (prawdopodobnie winowajcą była moja krótka pamięć) i stwierdziłam, że jeszcze chwilę możemy potrenować. 
Ach, ale ja głupia byłam! Niekoniecznie lubię wyrażać w ten sposób, zwłaszcza o sobie - jednak ta sytuacja jest taka, wręcz koszmarna w moich oczach, że zwyczajnie nic nie mogę z siebie wykrztusić. Dobra, nie wykrztusić, a... No właśnie, co? 

Ach, magia lasu i... kolejne zdjęcie mojego anonimowego psa, który za nic w świecie nie chcę pokazać pyska. 

W każdym bądź razie, możecie powiedzieć, że trochę histeryzuje - ale ja się nie zgodzę, w dalszej części tekstu to wyjaśnię. 
Wracając, jednak do tematu - pies mój, który bez skazy znosi te wszystkie moje wymysły, tym razem dał mi wyraźnie do zrozumienia, że “Ej Ty, chyba robisz coś źle”. Robiłam, trudno o tym mówić - ale trzeba. 

I co w związku z tym? 

Mam nadzieję, że zauważyliście przekaz naszej niezbyt ciekawej historii - chodzi przede wszystkim o to, że nie byłam wyrozumiała i nie pomyślałam w zaistniałej sytuacji, o tym poczciwym piesku, który zawsze był dla mnie taki ważny, a o sobie, której czasem jestem gotowa dać pstryczka w nos. To był ten moment, zdecydowanie. I teraz jest kilka opcji - pierwsza, możecie pomyśleć, że jestem jakąś chorą histeryczką, która bulwersuje się, że jej pies był zmęczony, a ona od niego coś chciała. Wielkie mi halo - możesz myśleć. Druga opcja jest taka, że przejdziesz wobec tego obojętnie - w końcu jestem wariatka i tyle. Jeżeli chcesz tak zrobić, droga wolna - ale proszę cię, najpierw przebrnij przez to co mam Ci do powiedzenia. Dobra, żeby nie było - trzecia opcja też jest, możecie zwyczajnie napisać komentarz, że mnie rozumiecie, a bardziej mój błąd. Nie ukrywam, że to miłe - raz, że z uśmiechem na twarzy czytam wasze komentarze, a dwa - ogromną przyjemność sprawia mi rozmowa z moimi czytelnikami (oho, wkroczyłam już na stopień przywłaszczania sobie ludzi - bardzo ładnie, Natalia - jestem z ciebie dumna, przechodzisz na wyższy level) oraz dzielenie się swoimi poglądami. Nie o tym, jednak chciałam z wami korespondować. 

Przez cały ten wpis, z duszą na ramieniu próbuje pokazać wam, że bez względu na sytuację nie możemy zapominać o swoim psie. Nie ma to zwyczajnie sensu. Jesteś jego przewodnikiem, znasz jego możliwości - powinieneś znać. Wiesz na co możecie sobie pozwolić. Sięgajcie po więcej, no ba - ale ostrożnie, odpowiedzialnie. Kiedy będziesz chcieć za dużo pies nie tylko się zniechęci, ale i wpłynie to na waszą relacje. Aha, może dojść też do jakiś powikłań fizycznych, a to nie będzie przyjemne w skutkach. Nie mogę tego stwierdzić z własnego doświadczenia (ach, dzięki Bogu), ale z całą pewnością - nie tylko możesz stracić kompetencje psa (przez jakieś urazy, psychiczne bądź fizyczne), ale i jego zaufanie. A na czym bez tego ma opierać się wasza przyjaźń? Jak wówczas twój pies miałby być twoim przyjacielem, najlepszym kumplem i kompanem przygód? Nie zbudujesz więzi, kiedy nie będzie między wami wzajemnego zaufania, doprawdy. 



Zastanów się. Weź kartkę i rozpisz sobie - czy aby napewno nie wymagasz od swojego podopiecznego zbyt dużo? Zrób mapę myśli, wywal ze swojej głowy te myśli, które cię biją - poczytaj porady ekspertów, być może powinieneś się z takowym skontaktować. Możliwości jest wiele, może to jest klucz do waszego sukcesu? 
W każdym bądź razie, przystopuj, przystanek dobrze Ci zrobi. Nie musisz mieć wszystkiego od razu, osiąganie celów jest czasochłonne - napij się ze mną herbatki, obgadamy parę spraw.

You May Also Like

0 komentarze

Jeżeli wpis chociaż w małym stopniu, zadecydował, że na twojej twarzy pojawił się uśmiech - zakomunikuj mi to, psiarzu - pisząc komentarz! Czy będzie on długi, czy też krótki - moje serce dziękuję za każdy! :D