Zaprzyjaźnij się ze swoim psem

by - lipca 06, 2019


Niekiedy mówi się, że „pies to najlepszy przyjaciel człowieka”. Z pewnością słyszałeś to hasło niejednokrotnie. Moim zdaniem, jednak przyjaźń, jaką darzy nas pies jest nieco innym uczuciem, niż jej ludzki odpowiednik. 
I postanowiłam napisać o tym nieco więcej. 

Kiedyś wmawiałam sobie, że do szczęścia potrzeba mi tylko dwóch psów. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to całkiem zwykła wypowiedź najnormalniejszej trzynastolatki (a nią stanę się dopiero 13 lipca). Ale z biegiem czasu zaczęłam wątpić w jej prostotę. 

Ale o co właściwie chodzi, bo przecież nie musicie od razu zrozumieć moich aluzji? Zacznijmy od tej psiej części tego też zdania (poddaje się jego analizie, jak na polskim, a wiedzcie że nie przepadam za tematami tego typu): czy nie myślicie, prędzej czy później, domagałabym się kontaktu z ludźmi? Jasne, że tak by było. 
A wiecie dlaczego mogłam zacząć tak mówić? Bo jeszcze nigdy takiego czegoś nie doświadczyłam. Zawsze byłam otoczona ludźmi, czy tego chciałam czy nie. Chociażby dlatego, że jestem niepełnoletnia i w świetle prawa ktoś powinien się mną opiekować. 
Nigdy nie zostałam sama na tyle, żeby móc wnioskować, że mi kontaktu ludzkością brakuje. 

Przyjaźń z psem to jest taka jednostka, która jest zdecydowanie czymś innym, niż relacja z człowiekiem. 
Aby zbudować więź trzeba czasu, zupełnie jak przy tworzeniu znajomości ze człowiekiem. To fakt. Nie chodzi się skrótami - próbowałam, nie polecam. Trzeba dorosnąć, żeby pies stał się przyjacielem. 
Ostatnio zaczęłam rozumieć, że Peppa chyba naprawdę uznaje mnie za godnego sobie. W końcu, po tak długim czasie, mój pies podszedł do mnie i zaczął dostawać bzika. To znaczy zaczął chcieć się bawić, do czego nie mogłam go nakłonić, no długo... może wyczuła, że jeszcze nie jestem gotowa? 
Tym gestem pewnie chciała mi przekazać coś w stylu: „hej, widzę, że w końcu jesteś na tyle stuknięta co ja i trochę czaisz o co chodzi”. 
W tej relacji nie ma „ośmieszania się”.
Jesteś Ty i pies... Ty i twój (przyszły) najlepszy przyjaciel i towarzysz przygód. 

Ładna zieleninka (pomijając oczywiście psa), co? 
Jak to wyglądało u nas? 
Jak pewnie wiesz, albo i nie wiesz, kiedy Pepin do nas trafił (a była to niespodzianka), nie miałam najmniejszego pojęcia, jak zajmować się psem. Wiedziałam zapewne tylko, że ma głowę i nos. I można głaskać oraz trzeba się słuchać, bo pewnie wiecie (strzeżcie się!) - pieski gryzą! 
To prawda. Dałam sobie wejść na głowę, czego stopniowo zaczynałam żałować. Nie wiem, czy nie słuchałam uważnie tego co mówią starsi, ale ponoć „za błędy trzeba płacić”. Przekonałam się, że to prawda najprawdziwsza.

W końcu, w styczniu tego roku udało mi się zacząć prowadzić takie prawdziwe (jak na mnie) treningi. Zaczęłam robić z psem coś więcej niż perfidne ćwiczenie sztuczek z przerwami na frustrację, że nie umie czegoś tak prostego. 

Styczeń to był taki przełomowy moment. Zaczęłam bardziej obracać się w psim światku, szukając tam dla siebie miejsca. Znalazłam. Wiedzieliście, że jest coś takiego jak nosework, agility? Macie pojęcie, że z psami można trenować i zabierać je na zawody? 
Takie pytania moglibyście usłyszeć ode mnie jeszcze dwa lata temu. Mimo tej beztroskiej nieświadomości, w ciele jedenastoletniej buntowniczki, udało nam się wyłuskać jak najwięcej z tej relacji. 

Ale o jednym z większych błędów chciałabym się wypowiedzieć dłużej. 

Karanie psa nie wpływa na waszą przyjaźń 
Serio. 
Zacznijmy od tego, że karanie psa, w ogóle psa nie krzywdzi, jak kiedyś myślałam (dokładniej opisałam to tutaj). Mam tu na myśli, rzecz jasna, normalne sposoby (czyli na przykład: nie bicie). Pies nie będzie miał wam tego za złe. 
Przyjaźń z psem ma tę zaletę, że cobym nie robiła, Pepin i tak będzie chciał mnie uszczęśliwić. Zazwyczaj. Zatem jak już wspominałam - karanie psa jest procesem naturalnym w waszej relacji i nie można tego uniknąć, żeby pies wyszedł na ludzi (albo na psy), albo nie zszedł na psy. 

Sielska ta fotka, nie powiem. 
Na waszą przyjaźń nie wpływa co je pies, czy ma najdroższe szelki (chyba mu to bez różnicy, według mojego psa akcesoria jakie ma, bez względu na cenę to i tak wiocha), ortopedyczne legowisko i buciki... 
Najważniejsze jest (ale słodzę, nie do wiary!) żeby opierała się ona na zaufaniu. 
I powtarzam raz jeszcze - relacji z psem nie zbudujesz od razu, doprawdy. Potrzeba trochę czasu, żebyście stali się najlepszymi przyjaciółmi i przeżywali najpiękniejsze (i najgorsze) przygody razem. 

Przyjaźń z psem. Cudne to uczucie. 

You May Also Like

0 komentarze

Co sądzicie o temacie posta wyżej? Podzielacie moją opinię? A może znaleźliście jakiś błąd w tekście? Możecie zakomunikować mi to w postaci kulturalnego komentarza. Każdy z nich czytam i na każdy z nich, prędzej czy później, odpowiadam. Wdajcie się w dyskusję! ;)