Czego nauczył mnie mój pies?

by - lutego 01, 2019



Dzisiejszy okazały wpis zostanie zakwaterowany do dwóch rubryk. Przemyślenia i Peppa. Będzie to bowiem notatka, w miarę przemyśleniowa, ale i namiętnie dotycząca psich towarzyszy. Tak jak obiecałam. Conajmniej jeden wpis powiązany z psią tematyką i przemyśleniami, w miesiącu. A gdyby tak to połączyć? Co wy na to? 

Słowem wstępu chciałabym zaznaczyć, że napewno rzeczy, których nauczyło mnie moje zacne dziecię jest o niebo więcej. Ale wymienię tylko kilka. Bo nie wszystkie pamiętam i specjalnie nie wiem jak przywrócić sobie pamięć. Przyznaję się bez bicia. Na różnorakich sesjach, testach, sprawdzianach i Bóg wie czym jeszcze, również się nad tym pieczołowicie zastanawiam. I pomysł nadal nie zawitał w mej zacnej główce. A szkoda. Wielka szkoda.

Gdy byłam w połowie pisania tej notatki, grzecznie uświadomiono mi, że takich wpisów ostatnimi czasy jest multum! Mimo to dokończyłam ją pisać, bo to co dzisiaj namiętnie wyrzucałam z głowy na klawiaturę brzmi zaskakująco nieźle. Z resztą, sami się przekonajcie.

Także czas udzielić mojej odpowiedzi na tytułowe i zarazem kluczowe pytanie tego wpisu. Zatem. Czego właściwie nauczył mnie mój pies? 

 Radzenia sobie w sytuacji bez wyjścia
A jednak z wyjściem. Gdy napotykałam na mej, jakże pomerdanej drodze jakąś przeszkodę - zamiast usiłować ją pokonać, stawałam obok i wmawiałam sobie, że się nie da. Zwyczajnie poddawałam się. Bezdusznie mówiłam do siebie, że mi się nie uda. A mogło się udać. Trzeba było tylko chcieć i zacząć działać.

Można spędzić lepiej czas, niż wpatrując się w ekran komórki 
Warto czasem wstać z wygodnego fotela, który i tak w najbliższej przyszłości wymienimy na nowszy model (który będzie samoczynnie jeździł i zawoził nas tam gdzie chcemy, za pomocą super - ultra szybkiej, wbudowanej w uszak - nawigacji) i nakarmić mego pieska. Kiedyś technologia się na tyle rozwinie, że wstawać z fotela będziecie tylko na specjalne okazje. I nie mówcie wtedy, że trzeba było się ruszyć, aby do tego nie doszło. Jeszcze kiedyś wykrzycze wam prosto w twarz - a nie mówiłam?

Asertywności 
Gdybym zawsze, gdy pies ten łaskawie podniesie obie łapy, usiądzie na swym, puszystym tyłku i skieruje we mnie swę błyszczące ślepia, zacnie obdarowywałabym go prezentami - chyba pani pies ważyłaby już o wiele więcej ode mnie. A przy tym nie byłaby już tak szczęśliwa, tylko wielce zdziwiony i zafochany, że to ja go tak urządziłam. I co my się z tymi psami mamy?

Życie to nie tylko minimalizm
Dotychczas chwaliłam się, że niby to ja nie kupuję tyle mojemu psu. Ostatnimi czasy uległo to drobnemu upadkowi. Upadkowi mojego portfela. To właśnie w nim panuje teraz minimalizm. Mam skrytą nadzieję, że kiedyś psy zaczną chodzić do dobrze zarobkowej pracy i mi się to kiedyś zwróci. A ja w tym czasie sobie odpocznę i będę się patrzyć jak moje psy ciężko harują na moje utrzymanie. Taka drobna zmiana. Dobra zmiana.

Przyjaźń to przyjaźń 
Nie ważne czy jesteśmy w trakcie mroźnej wędrówki na biegun, czy też w ciepłym domciu - zawsze będziemy nierozłączni. Nie ma znaczenia, czy jesteś ciemnej karnacji, czy też o przenikliwych, zielonych oczach - pies będzie cię kochał, takim jakim jesteś i obdarzy cię swą miłością mimo wszystkich twoich ale. I choćby się waliło i paliło, będziemy przyjaciółmi. I koniec - kropka. Tyle w temacie.

 Marzenia się spełniają 
Czasami wolniej czasami szybciej, ale ja Ci mówię - spełnią się, prędzej czy później. Czasem jest to rok, innym razem miesiąc, tydzień... Ale na to trzeba poczekać. I nie może być inaczej. Olaboga. Cierpliwości - kochany człowieczku, a osiągniesz to co chcesz. I to prawdopodobnie w conajmniej dwukrotnie lepszym efekcie, niż zamierzałeś. To tak jak frisbee w naszym wykonaniu. Nie tracę nadziei, że kiedyś się uda.

 Doświadczenie czyni mistrza 
Czasem trzeba zwyczajnie posłuchać się osób, bardziej doświadczonych i obeznanych w temacie. I nie ma na to rady. Każdy ma swoje kompetencje w jakiejś tam dziedzinie. Psiarski necik nauczył mnie, że czasem warto skorzystać z pomocy innych. Niektórzy radzą całkiem nieźle. Nie zawiedziesz się. Słowo.

 I tą obietnicą zbliżamy się do końca dzisiejszej notatki, będącej równocześnie pierwszym wpisem w nowym miesiącu. I to będzie mój miesiąc. Jeszcze wam to udowodnię!

Podobne teksty

2 komentarze

  1. Piękne rzeczy! Osobiście szczególną uwagę zwracam na aspekt samej przyjaźni, bo od 10 lat niezmiennie fascynuje mnie, jak bardzo mój pies mnie kocha mimo wszystkich błędów, jakie popełniam, także względem niego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę spóźniłam się z odpowiedzią na twój komentarz. Ale jak to mówią - lepiej późno, niż wcale.

      Ja również popełniłam prawdziwe multum błędów, ale staram się to bezwzględnie poprawiać. Widze, że w tym małym móżdżku kryję się więcej. I chce to namiętnie odkrywac.

      Pozdrawiam serdecznie, Natalia & Peppa

      Usuń

Dla każdego internetowego twórcy komentarze są motywacją do dalszego działania, dlatego jeśli chcecie zakomunikować mi, że robię coś dobrze napiszcie mi kilka słów!

Z chęcią przeczytam wasze adnotacje co do tekstu, który (mam nadzieję) wcześniej przeczytaliście. Co o tym myślicie na ten temat?