Nosework w wykonaniu Natalii i Peppy

by - marca 08, 2019


Nosework to psia dyscyplina sportowa, która nie wymaga od nas zbytniej aktywności fizycznej i nie tylko. Każdy (no dobra - prawie każdy) pies jest zaopatrzony w narząd węchu, który jest kluczowy przy ćwiczeniach tego sportu. A dzisiaj będzie o noseworku, który wytrwale ćwiczę z moim piesem. Może te nasze treningi, odbiegają trochę od prawdziwej idei owego sportu, ale zdecydowałam się również umieścić w dzisiejszym wpisie informacje - nie z naszego życia wzięte, czyli to jak treningi noseworku powinny wyglądać naprawdę. To co? Zaczynajmy! 

Kategorię

Post będzie podzielony na kategorię, aby ułatwić jego czytelność. Mam nadzieję, że to rzeczywiście pomaga wam w odczytaniu notatki. Możecie dać znać, będę wdzięczna. Kategorie dzisiejszego wpisu: 

Co to jest ten cały nosework? 
Nosework alá Peppa 
Krótko o nagradzaniu 

Co to jest ten cały nosework? 

Nose - work, czyli tłumacząc z angielskiego na polskie - praca nosa. Czyli zapewne domyślacie się co jest najbardziej niezbędne do trenowania tej dyscypliny. Chyba nie muszę wam tego mówić! 
Węch to najczulszy narząd psa, więc myślę że warto go czasem trochę poćwiczyć. Poza tym do trenowania nie potrzebne jest naprawdę dużo różnych rzeczy, więc byłabym w stanie pokusić się o wyrażenie, iż jest to sport idealny dla ludków i psów, którzy nie mają kompetencji do innych dyscyplin. Zupełnie tak jak my. 
Chociaż w naszym przypadku to nie próbowałyśmy zbytnio swoich sił w innych sportach, ale jestem w stanie przewidzieć. Jak coś to proszę dzwonić, jestem wróżką, wróżę z kart. Żarcik (heheszki) - peszek, to nie prawda. 

A w tym wszystkim chodzi o to, żeby pies pokazał nam gdzie znajduje się dany zapach. Zapach, czyli coś co wcześniej starannie przygotowaliśmy. Robimy to za pomocą smakołyka lub innego cosia, umieszczonego w pudełku. Ale o nich za moment, w innej kategorii. Właściwie to możesz już do niej przejść, drogi psiarzu, ale miej świadomość, że przegapisz trochę cennych informacji. Wybór należy do ciebie. 
Kontynuując, jako zapach często wykorzystywane jest malutkie pudełko z dziurkami, w którego środku znajduje się coś pachnącego (to jest idea owego sportu). I tak to też wygląda na różnego rodzaju zawodach. Nie ukrywam, że wówczas ważnym elementem tej węchowej zabawy jest czas, który powinien być możliwie jak najkrótszy. Ale pamiętajcie, że od czegoś trzeba zacząć. Proszę mi tu nie karcić psa, za to że nie jest jeszcze gotowy na dany poziom trudności gry. Nie tędy droga (jak mają to w zwyczaju, mówić starsi ludzie), psiarzu. 

Nosework alá Peppa

My nosework ćwiczymy za pomocą, między innymi maty węchowej. Pewnie wiecie, że jest to taki długowłosy dywan, do którego wkłada się smakołyk. A pies ma za zadanie, za pomocą swego nosa, go znaleźć. Fajne, nie? Co najciekawsze, taką matę węchową można zrobić samemu, w bardzo prosty sposób! A przecież jeśli coś można zrobić tanim kosztem samemu, to po co to kupować? Jeśli jednak macie dwie lewe ręce to ceny takich mat wąchają się w granicach do stu dwudziestu złotych. Jest to jednak zależne od różnych czynników, takich jak np. wielkość czy też kolor. 

Uwaga! 

Przypominam jednak, że jest to tylko taki dodatek od nas, bo węszenie w macie absolutnie do noseworku się nie wlicza. Uważam jednak, że jest to takim czymś, co jednak można wykorzystać w celach alá noseworkowych, dlatego też piszę wam o tym, właśnie tutaj. Poza tym na razie nie ćwiczymy za pomocą pudełeczek i w sumie, do tego muszę chyba jeszcze dorosnąć, nie mniej jednak korzystamy aktualnie tylko i wyłącznie z zapachów umieszczonych gdzieś tam. 
Peppa jest trudnym psem, nie ukrywam, ale nie będę się też tym tłumaczyć. Bo gdyby tak było, nigdy bym nic z tym zwierzęciem nie zrobiła. A nie jest z naszym poziomem nauki, aż tak fatalnie.

Wracając jednak do tematu. Nasze treningi w okresie, kiedy trawa pokryta była grubą warstwą, białego puchu - opierały się na tym, że ja chowałam Peppie smakołyki w śniegu, a ona je ślicznie odnajdywała. Ogólnie rzecz biorąc, nie miała z tym większych problemów. Chcę spróbować jeszcze z pojemnikami, bo nie ukrywam i staram się podkreślać, że jest to kluczowe w tym sporcie. Nie mam jednak pojęcia, gdzie owe pudełka można zdobyć. Więc byłabym wdzięczna, jeżeli ktoś miły, podrzuciłby mi linka do takowego sklepu. Tak po przyjacielsku, wiecie o co chodzi. Chociaż podobnie jak z matą węchową, nie drogim kosztem można z jakiś niepotrzebnych materiałów stworzyć taki pojemnik. Jak spróbuję to powiem wam jak wyszło. 

Krótko o nagradzaniu 

Jeśli chcecie aby wasze noseworkowe treningu zamieniły się w waszą rzeczywistość i zamieszały się cicho do waszej codzienności to po znalezieniu zapachu, przez psa powinniśmy się pofatygować i wyjąć ze swej saszetki (lub kieszeni kurtki, wasza decyzja) coś do szamanka dla naszego piesa. Ot tak, żeby zwierz prostacko się nie zniechęcił, bo wtedy jak możecie się domyślać z zabawy nici. A nie o to tutaj chodzi. 

My do nagradzania za dobre wyniki w treningach zamówiliśmy Bosch Fruitees (smak banana i bodajże mango - sorry, ale nie pamiętam) i mam nadzieję, że się sprawdzą, ponieważ prawdopodobnie (prawdopodobnie, gdyż tak wynika z opinii znajomych mi psiarzy, a nie z mojej) są to smakołyki nie dużej wielkości i do tego są półwilgotne. A tego mi było trzeba! 
Moim marzeniem, zaraz po zaczęciu treningów z noseworku (spełniło się!) jest zaczęcie ćwiczenia frisbee, z psem. Nie jestem jednak, do końca przekonana co do tego, gdyż psisko nie widzi sensu zbędnego biegania za latającym talerzem. Przecież i tak nie jest szklany, to jak upadnie na ziemię to nic się nie stanie. Ale ja jestem śmieszna! :D

You May Also Like

4 komentarze

  1. Powodzenia, psie sporty to super sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego ćwiczymy! Dzisiaj były ekstremalne warunki, więc tylko trochę pobiegałyśmy i nauczyłyśmy się dwóch nowych komend. Ćwiczymy jeszcze nad przywołaniem, ale w miarę już to umiemy.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie! :D

      Usuń
  2. Psie sporty są super ale my się chyba do tego nie nadajemy :D Chociaż Drynio posiada mate węchową i czasem z niej nawet korzysta :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak kiedyś mówiłam, ale w końcu zrozumiałam, że przecież nie może tak być! No ba, że musimy być w czymś dobre! No i tak odkryłam nosework. Poza tą dyscypliną ćwiczymy (oj, za dużo powiedziane!) też od kilku dni rally. Jeszcze tydzień temu, gdybyś się mnie spytała czym to jest, to za Chiny bym nie odpowiedziała. Grunt to chcieć!

      Spróbujcie, nie może być tak, że się nie nadajecie!

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Dla każdego internetowego twórcy komentarze są motywacją do dalszego działania, dlatego jeśli chcecie zakomunikować mi, że robię coś dobrze napiszcie mi kilka słów!

Z chęcią przeczytam wasze adnotacje co do tekstu, który (mam nadzieję) wcześniej przeczytaliście. Co o tym myślicie na ten temat?