PLANOWANIE W 2020 - jak i gdzie będę planować swój dzień?

by - grudnia 06, 2019



Pamiętam, że ładne kilka miesięcy temu równoległe mi klasy zebrały się, aby wypełnić jakąś ważną ankietę dot. naszego stylu życia, planów i zainteresowań. W końcu doszliśmy do pytania o to, czy w jakiś sposób planujemy naszą rzeczywistość. Pani pedagog zaczęła rozmawiać z nami na rzeczony temat, a ja byłam święcie przekonana, że wzrok osób, które czytają moje wypociny w internecie, skierowany jest na moją osobę, bo... tak, lubię planować, ale warto wiedzieć, że we wszystkim warto zachować zdrowy rozsądek. A w jaki sposób chcę zaplanować 2020? Dlaczego porzuciłam metodę Bullet Journal?

Prawdę mówiąc odkąd nauczyłam się pisać i rozumieć trochę bardziej otaczający mnie świat, w mojej szufladzie można było znaleźć gotowy kalendarz. Nie znaczy, to jednak że widziałam sens w spisywaniu czynności, które powinnam wykonać w dany dzień, tydzień czy miesiąc. Pod konkretnymi datami zapisywałam po prostu nazwy świąt, bądź ważne dla mnie wydarzenia, takie jak np. urodziny babci. Sęk w tym, że później chowałam mój kalendarz do szafki i odchodził on w zapomnienie, tak samo jak zapisywane terminy. I to wszystko było całkowicie sprzeczne z ideą planowania, bo planujemy po to, aby wynosić z tego określone korzyści, a gdy tak nie jest to trzeba się poważnie zastanowić, czy aby na pewno nasz system jest dobrze dobrany do was i waszego stylu życia.

Za to pod koniec 2018, czyli rok temu, zaczęłam zastanawiać się nad zagłębieniem tajników metody Bullet Journal. Idealną okazją było do tego wyzwanie, którego organizatorką była Dominika z bloga Smells Like Adventure...


Bullet Journal - nieudane pierwsze podejście

Szczerze mówiąc poszło mi marnie, ale nie jest to kompletnie wina wyzwania, tylko mojego perfekcjonizmu i ciągnięcia na siłę jednego systemu. To znaczy wychodziłam z założenia, że idealne dla mnie jest rysowanie dniówek. Tak naprawdę nie sprawdziło się to, dlatego że jako uczeń mam dość konkretne zadania, nie zmieniają się one z dnia na dzień. Nie opłacało mi się, więc pisać codziennie jednakowych poleceń, co jednak robiłam. Tym samym weszło mi w nawyk codzienne sięganie po zeszyt, aby rozrysować tam te same zadania, a to z pewnością nie przynosi korzyści. Dlatego też z zasady nie wykonywałam zaplanowanych wcześniej czynności, co z czasem zaczęłam zauważać.

W związku z tym postanowiłam dać spokój z prowadzeniem BuJo. I tak od kilku miesięcy mój dzień stał się istnym Armagedonem, co jednak nie do końca mi odpowiada. Chcę dać sobie jeszcze jedną szansę, aby to zmienić...

W ten sposób wygląda moja rozkładówka miesięczna (nie mam głowy do rysowania kwadracików), a w niej trochę spoilerów dla was, za to że czytacie tekst! 

A jak wygląda mój system planowania na rok 2020?

Przede wszystkim nie chciałabym, aby powtórzyła się wyżej wspomniana sytuacja.

Postanowiłam, więc zacząć z czystą kartą, czyli nowym zeszytem (w tej roli notes A5 ze sklepu Devangari Art - zobacz mój model). Zamówiłam go już w listopadzie, aby przed rozpoczęciem nowego roku móc sprawdzić czy moje plany na rozkładówki rzeczywiście są dobrze dobrane do mnie. Dlatego też w moim BuJo na 2020 znajdzie się również kilka stron, na których zaplanowałam grudzień 2019, ale raczej nie stanowi to dla mnie większego problemu, bo służy to udoskonalaniu mojego systemu.

W związku z tym chciałabym przybliżyć wam jak ten system ma się prezentować. Po wielkiej burzy mózgów doszłam do wniosku, że prowadzenie notesu nie obędzie się bez korzystania z takich rzeczy jak:

  • rubrykę na zaznaczanie nawyków. Ten patent początkowo w ogóle nie przypadł mi do gustu, ale myślę, że chcąc pielęgnować cele na dany dzień, mogę wpisać je na stronę z nawykami. Tam też lądują wszystkie zadania, które powinnam wykonać danego dnia, a kiedy już to zrobię zamalowuje kwadracik obok nazwy tejże czynności. 
  • tracker "dziękuje za", gdzie codziennie będę wpisywać po co najmniej jednej rzeczy, która przyczyniła się do tego, że mój dzień był lepszy. Myślę, że to ćwiczenie pomoże mi w docenianiu małych rzeczy. 
  • monthly log, czyli plan na cały miesiąc. W moim przypadku nie będą to strony z typowymi kwadracikami i cyferką, ponieważ kompletnie nie mam głowy, aby coś takiego rysować. Postanowiłam pójść na łatwiznę i narysować zwykłą listę z numerkami, gdzie ewentualnie będę mogła napisać warte uwagi podpisy.

Zobaczcie jak wygląda mój tracker, gdzie śledzę nawyki!

A gdzie w twoim BuJo jest miejsce dla psa?!

Być może was to zdziwiło, ale w moim planerze nie ma miejsca dla psa. Trzymam się zasady, że mój zeszyt powinien pozostawać moją świątynią, a jedyne co wiąże się w nim z Peppą to cele, które spisuje na początku miesiąca. W moim przypadku, bowiem planowanie treningów czy wspólnych spacerów nie przynosi zamierzonych efektów, dlatego aktualnie takie wyprawy organizujemy spontanicznie.
Warto wspomnieć też, że kiedy chciałam pogodzić BuJo z dziennikiem treningowym to zapanował tam straszny misz-masz, dlatego sama już nie stosuje tej opcji i... dobrze mi z tym!

W tym miejscu codziennie wpisuję jedną rzecz, która sprawiła że dzień był lepszy!

Słówko na 2020 - po raz pierwszy
Nigdy w życiu nie wybierałam sobie żadnego słowa, którym miałabym się kierować w nadchodzącym roku, zatem pomyślałam sobie, że nowy rok zbliża się wielkimi krokami, więc... czas to zmienić i uruchomić wyobraźnię!

Jak mówiłam, tak zrobiłam: zaczęłam szukać słowa, które idealnie odzwierciedlałoby moją wizję na 2020, a do tego podbudowałoby mnie na duchu. Powinniście wiedzieć, że interesowały mnie jedynie angielskie warianty, ponieważ sama inicjatywa wymyślania wyrazu wywodzi się właśnie z krajów anglojęzycznych, a jej dokładna nazwa to One Little World.

Zatem po kilku dniach przemyśleń zdecydowałam, jakie słowo będzie idealne. Po pierwsze: jest ono poniekąd powiązane z jedną z piosenek mojego ulubionego zespołu, jakim jest Imagine Dragons. Po drugie: z tym wyrazem można ułożyć naprawdę dużo kompozycji słownych, które są idealnymi motto. Jedno z nich jest napisane na mojej tablicy, tak abym rano mogła się budzić i powtarzać ten szyk wyrazów po raz kolejny...

Tym idealnym słowem jest BELIEVE.
A znaczy ono "wierzyć", a ja chcę wierzyć we własne szczęście (to ta właśnie kombinacja wisi u mnie na tablicy, po angielsku to: "I believe in my luck") i możliwości, więc myślę że to była dobra decyzja.


A Wy planujecie czas? Używacie do tego gotowych kalendarzy czy korzystacie z innych metod (np. takiego Bullet Journal'a)? Macie jakieś przemyślenia i aluzje związane z tematem dzisiejszego posta?

Podobne teksty

4 komentarze

  1. Przyznam, że bardzo przejrzyście i przyjemnie to u Ciebie wygląda. Myślę, że koniecznie muszę zacząć planować w taki sposób czas, bo często zdarza mi się zapominać o ważnych projektach lub oddaniu pracy na pierwszy termin, co skutkuje gorszymi ocenami z przedmiotów artystycznych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat nie mam w Bullet Journal'u za dużo rzeczy związanych ze szkołą. Dlaczego? Dlatego, że wszystko mam ładnie rozpisane w dzienniku elektronicznym, a nie ma sensu przepisywać tego samego kilkakrotnie.
      Jeśli chodzi o rzeczy związane z nauką to mam w nawykach nazwy przedmiotów i zaznaczam sobie kiedy się ich uczyłam.

      A gdzie chcesz zapisywać sobie terminy? Masz już na to pomysł?

      Usuń
  2. Nareszcie ten post! Kocham czytać o bujo <3 Bardzo ładnie i przejrzyście to u ciebie wygląda. Ja, przyznam się, już zaczęłam planować 2020 i niedługo będę mogła się tym pochwalić na blogu, nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedz, że uwielbiam twoje teksty o planowaniu! Szczególnie ten pierwszy, gdzie na zdjęciu tytułowym był notes Devangari. Podobał mi się też ten z października!

      Może zrobisz na ten temat LIVE'a tak jak w ubiegłym roku? :)

      Usuń

Dla każdego internetowego twórcy komentarze są motywacją do dalszego działania, dlatego jeśli chcecie zakomunikować mi, że robię coś dobrze napiszcie mi kilka słów!