PSIARZ CZYTA - 4 tytuły, które każdy psiarz powinien znać

by - listopada 29, 2019


Odkąd pamiętam lubiłam czytać książki. Za to nie od zawsze byłam psiarą (tak wiem, dziwne). Kiedy cztery lata temu w domu pojawił się pies wszystko się zmieniło, a na moją półkę na książki zaczęły okupywać tytuły typowo psie. Dzisiaj chciałabym podzielić się czterema z nich. Gotowi?

W listopadzie zaczął mi przeszkadzać fakt, że wolny czas poświęcam bezmyślnemu korzystaniu z komórki, dlatego postanowiłam wziąć się w garść i zacząć działać. Postawiłam sobie wyzwanie, a mianowicie wyznaczyłam sobie liczbę kartek, którą będę czytać dziennie. Okazało się to dobrym sposobem na wyrobienie sobie nawyku codziennego sięgania po literaturę, na co wcześniej "nie miałam czasu". Było to oczywiście wynikiem nieodpowiedniego nim gospodarowaniem, ale o tym nie dzisiaj.

Ostatnio, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego mogłam przeczytać kilka książek, które przedstawię wam w dzisiejszym zestawieniu. Zacznijmy od pierwszej pozycji...

Uwaga! Dalsza część materiału może zawierać spoilery. Czytasz na własną odpowiedzialność!


Rozmerdane święta
autor: Agnieszka Olejnik

Kiedy rozpakowałam paczkę z książkami nie byłam pozytywnie nastawiona na literaturę Agnieszki Olejnik, ale jak to mówią: nie oceniaj książki po okładce!
Przeczytałam, więc cały tekst (łącznie 335 stron) i obecnie nie wiem co na początku wywołało we mnie takie, a nie inne emocje. Zdecydowanym plusem tej książki jest przedstawianie wydarzeń z perspektywy każdego z bohaterów. Mówiąc bohaterów mam na myśli: Olgierda - młodego nauczyciela polskiego, jego współpracowniczkę, wuefistkę - Sarę (była ona początkowym obiektem ochów i achów polonisty), rodzicielkę jego ucznia z klasy wychowawczej - Małgorzatę, owdowiałą matkę mężczyzny - Krystynę, jej szefa - Stanisława, a także przybranego syna kobiety, którym jest przyjaciel Olgierda od najmłodszych lat - Adam. Nie można zapomnieć też, że akcja kręci się wokół pewnego szczeniaka, który został znaleziony w śmietniku, a jego imię to Ziyo. Warto wspomnieć, że psiak okazuję się być chory, a opieka nad nim jest nie lada wyzwaniem.

Jestem zadowolona z tego, że przeczytałam tą książkę, bo nie należy ona do tych, których zakończenie możemy przewidzieć już po pierwszej stronie. Do tego podoba mi się, jak wątki się ze sobą wiążą, co zostało tutaj zastosowane.

KUP TERAZ w niższej cenie



Był sobie pies 
autor: William Bruce Cameron

Komu nie obił się o uszy ten nagłówek niech pierwszy rzuci kamieniem... Kto z was nie czytał, bądź nie oglądał ekranizacji przygód i perypetii psa Baileya lub jak kto woli - suczki Ellie? Jeżeli są tutaj takie osoby to dzisiejszy tekst jest idealną okazją, aby dowiedzieć się czy warto sięgnąć po tą pozycję.

Bailey to pies wielu żyć. Tak, książka jest oparta na reinkarnacji, ale myślę że osoby, które w nią nie wierzą (zupełnie jak ja) mogą ze spokojną głową ją kupić. Wracając do tematu: celem życia tego psa jest uszczęśliwianie ludzi. Spośród tylu osób, które miał okazję poznać i być ich wiernym podopiecznym, najbardziej tęskni i kocha Ethana, do którego trafił, gdy był on jeszcze młodym chłopcem. Kiedy, jednak z pozoru historia Baileya i Ethana się kończy, pies postanawia za wszelką cenę odnaleźć swojego przewodnika, co udaje mu się dopiero na ostatnich stronach książki...

W tym wypadku również nie mamy jako takiego happy endu, z czego jestem bardzo zadowolona. Warto wspomnieć, także że wydarzenia są w tej pozycji opisywane z perspektywy psa, którego można określić mianem głównego bohatera książki, chociaż... pani od polskiego mówiła nam kiedyś, że pies nie może zostać bohaterem książki. 😀 Trzymajmy się, więc wersji że pies gra pierwsze skrzypce w powieści "Był sobie pies".

KUP TERAZ w niższej cenie
KUP TERAZ drugą część "Był sobie pies" także w promocji



O psie, który wrócił do domu
autor: William Bruce Cameron

Tym razem autor prezentuje przygody suczki, która zostaje znaleziona na placu budowy wraz z matką i rodzeństwem. Mimo zakazu posiadania pitbulli w Denver i psów w jego mieszkaniu, Lucas decyduję się pomóc szczenięciu. Nadaje mu imię Bella. Pech chciał, że odpowiednie służby (w tym upierdliwy urzędnik, który nie chcę dać za wygraną) zajęły się ich sprawą. Tymczasowo Bella opuszcza Lucasa, aby znowu móc z nim zamieszkać po tym, jak znajdzie dla nich odpowiednie lokum. Suczka - jak określa to opis z tyłu okładki - bierze sprawy we własne łapy i... postanawia, że musi wrócić do swojego pana. Podczas swojej kilkuletniej wędrówki napotyka różne przygody, nie obyło się też bez wpadnięcia w sidła kłopotów...

Książka odzwierciedla jak bezgraniczna może być miłość psa do przewodnika. Wskazuję również na inteligencję tych czworonogów.
Uważam, że tak jak pozostałe pozycje z dzisiejszego zestawienia zasługuje na uwagę czytelnika, który spogląda na świat okiem psiarza, choć może być też idealnym prezentem dla osoby, która jest laikiem w temacie psów.

KUP TERAZ w niższej cenie
KUP TERAZ w niższej cenie, w zestawie z publikacją "Był sobie pies"


Był sobie szczeniak Bailey
autor: William Bruce Cameron

Wyżej wspomniany tytuł jest dość krótką książką. Dlaczego? Jest to spowodowane tym, że publikacja ta jest powieleniem historii psa Baileya, którego możecie kojarzyć z "Był sobie pies", z tym że w tej pozycji jest uwzględniona jedynie ta część życia, którą spędził on wraz z Ethanem. Z tej też przyczyny nie będzie ona atrakcyjna dla każdego czytelnika. Dla mnie, czyli osoby, która dopiero przeczytała pierwszy bestseller Camerona, momentami powieść była nużąca, ponieważ tekst jest powtórzeniem tego co zostało napisane w "Był sobie pies".

Myślę, jednak że może być doskonałym prezentem dla młodszego czytelnika, ponieważ książka ma kilkanaście obrazków. Do tego jest napisana trochę większą czcionką, niż przeciętny utwór.

KUP TERAZ w niższej cenie
KUP TERAZ opowieść o życiu psa Baileya, jako suczka Ellie


A Wy mieliście do czynienia z powyższymi tytułami? Jakie macie doświadczenia z typowo psimi książkami? A może znacie jakieś pozycje, które powinnam znać? 

* materiał powstał we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym

ZOBACZ INNE POSTY Z TEJ WSPÓŁPRACY:
moja przygoda z czytelnictwem + krótko o "Rozmerdanych świętach"
czytelnicze przemyślenia 

Podobne teksty

6 komentarze

  1. Przeczytałam "Był sobie pies" już dosyć dawno, bo jeszcze w gimnazjum, więc będzie ze dwa lata temu. Bardzo mi się podobała i szybko wciągnęła, ciężko mi było odejść od tej książki. "O psie, który wrócił do domu" również posiadam i jestem trochę dalej niż w połowie. Cóż nie mam chęci jej kończyć, a na siłę czytać nie będę, bo nie będzie mi to sprawiało żadnej radości. Ale kiedyś ją skończę, a teraz na pierwszym planie jest "Wiedźmin" ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mój tata spytał się mnie czy mam może „tą książkę o psie, który miał kilka żyć”. Tak się składa, że mam i powiedział, że chce ją przeczytać.

      A co do „O psie który wrócił do domu”... Jeżeli masz w telewizorze kanał HBO to powinnaś wiedzieć, że ostatnio leci tam ekranizacja tej książki.

      Usuń
    2. Właśnie oglądałam już film na podstawie "O psie, który wrócił do domu" i przyznać muszę, że był cudowny. I przez to pewnie, że znam zakończenie, nie ciągnie mnie do dokończenia książki, ale gdy tylko nadejdą ferie to postaram się za nią zabrać.

      Usuń
    3. Jak Ci nie podpasowała to nie czytaj! Po co robić to na siłę?

      Jeśli lubisz czytać o psach to polecam Ci z całego serca „Rozmerdane święta”. Bardzo, bardzo mi się ta książka spodobała, choć szczerze mówiąc pies nie jest głównym bohaterem i... to mi się podoba! 🙂

      Usuń
    4. Już kilka razy reklama tej książki rzuciła mi się w oczy i zastanawiam się nad kupieniem jej. Jednak nie teraz. Kilka dni temu zakupiłam "Psie Sucharki" i wydałam na nią ostatnie moje pieniądze. Cóż, teraz powinnam oszczędzać, więc w najbliższym czasie rezygnuję z kupowania książek :P

      Usuń
    5. Hahaha, widzę że nie tylko u mnie bieda z nędzą, jeśli chodzi o oszczędności. Ja bym chciała kupić książkę Psich Sucharków, ale nie dość, że pies musi coś jeść to jeszcze mam obecnie nawał lekturowy...

      Usuń

Dla każdego internetowego twórcy komentarze są motywacją do dalszego działania, dlatego jeśli chcecie zakomunikować mi, że robię coś dobrze napiszcie mi kilka słów!

Z chęcią przeczytam wasze adnotacje co do tekstu, który (mam nadzieję) wcześniej przeczytaliście. Co o tym myślicie na ten temat?