Lipcowe Summa Summarum

by - lipca 27, 2019



Właśnie kończy się lipiec.
Kto by myślał, że połowa wakacji już za nami? Tak to prawda... przykra prawda!

A dopiero co były moje urodziny (mam nadzieję, że zdążyłam podziękować wszystkim, którzy umilili mi ten dzień życzeniami), a teraz mamy już ostatnią sobotę miesiąca, czyli starym zwyczajem czas na podsumowanie. Tym razem lipca.

Co się działo w lipcu? 
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie jednym słowem, ale chyba najbardziej nasuwa mi się na myśl fakt, że miałam urodziny. Niespecjalnie lubię przyznawać się do takich rzeczy publicznie, bo czuję się wtedy, jakbym wymuszała od was życzenia. No cóż, każdy ma jakieś dziwne cechy. 

Ale w te urodziny miałam okazję nieźle się zabawić, zwłaszcza że spędziłam je tak jak chciałam. Ja, Pepson i moje dwie przyjaciółki wraz ze swoimi psami (co Pepin przyjął bardzo dobrze, zważywszy na to, że jedna z dziewczyn nie ma psa, a suczkę, co kompletnie nie przeszkodziło im w kontaktach towarzyskich). Co prawda nie nad jeziorem, bo psy raczej nie są tam mile widziane, ale wypad do McDonalda (w tym miejscu warto wspomnieć, że Peppa jako jedyna nie prosiła o jedzenie, a siedziała grzecznie czekając na moją łaskę) i do parku też mi (i mam nadzieję, że dziewczynom też) się podobał. Szczególnie z racji, że mogłam spędzić ten dzień z moim psem, trenując w rozproszeniach, co kompletnie nie było dla niej przeszkodą.
Właściwie to już prawie odkryłam w czym leży problem, jeśli chodzi o stosunki mojego psa z pobratymcami (jak wiecie, albo i nie zmagamy się z problemem agresji do innych psów, znaczy agresywny jest Pepin). Tak naprawdę to mogłabym się tym z wami podzielić, ale nie chcę zapeszać, póki nie wiem na sto procent. Także o tym kiedy indziej. 

Poza tym... w lipcu raczej ograniczyłyśmy treningi (czasami lepszą opcją jest minimalna liczba treningów i zastosowanie wiedzy w praktyce, przynajmniej u nas), więc nie oczekujcie jakiś rozbudowanych wypowiedzi na ten temat. W tym miesiącu powiedziałam "stop" trenowaniu noseworku, co robiłyśmy raz na ruski rok (po ludzku: już nie trenujemy tego sportu, bo to nie miało sensu, ze względu na brak systematyczności treningów i pomysłu na nie). Skupiamy się teraz tylko i wyłącznie na agility. Znaczy jeśli chodzi o psie sporty, oczywiście, bo w życiu mamy trochę inne priorytety...

Bark Side
Tutaj chyba powinnam na wstępie wspomnieć o naszym Instagramie, gdzie na chwilę obecną mamy już ponad dwieście dwadzieścia obserwujących, co jest sporym osiągnięciem, patrząc na to, że na początku miesiąca nie było ich nawet dwustu.
Poza tym od kilku dni korzystam z różnych zestawów hasztagów i jestem ciekawa efektów (a zachęcił mnie do tego temat tzw. showbanów i niechęci ich otrzymania). Z czasem mam zamysł tworzyć ich coraz więcej, podglądając czego używają inni psi blogerzy.

Co do bloga...
Myślę że dostał on szansę na rozwinięcie skrzydeł, dzięki grupie Dogfluence, gdzie mam przyjemność należeć i zagłębiać tajniki psiej blogosfery. Na tyle mnie to zafascynowało, że właśnie obok mnie leży pewien brulion, gdzie spisuję bezcenne rady członków wyżej wymienionej grupy. I staram się wprowadzać w życie, rzecz jasna.
Oprócz tego spisałam sobie osiem blogowych celów, aby mój wysiłek nie szedł na marne.

Lipcowe zakupy
Chwilę się zastanawiałam, czy aby na pewno jest sens tworzenia tego nagłówka, ale w sumie zdecydowałam, że zawsze "chwaliłam" się co udało mi się upolować i jako tako sprawiało mi to przyjemność, zatem i tym razem mogę sobie na to pozwolić. 

Ludzkie
Obecnie mamy wakacje, a po wakacjach mamy rok szkolny, prawda? Może to nie docierać do waszej świadomości, bo w końcu jeszcze kupę czasu, zanim znowu stawimy się w szkolnych progach i chyba tylko nienormalni ludzie wspominają o szkole podczas tych sielskich dwóch miesięcy, ale chcąc być wiarygodna powinnam o tym wspomnieć. 
Mam już wszystkie zeszyty do siódmej klasy, wyłączając te do polskiego. Chyba trochę zaszalałam, ale skoro promocję ruszyły już teraz to chyba nie jest grzech?

A na tym pamiętnym wypadzie do miasta, o którym było tak głośno na naszym Instagramie wzbogaciłam swój pokój o dwie nowe poduszki, dwa sztuczne sukulenty i nową śniadaniówkę. Pojemnik jest chyba naprawdę dość sporych rozmiarów, skoro - jak stwierdziła moja mama - "zajmie mi pół plecaka". Z mojego punktu widzenia stwierdzam, że po prostu nie zmieści się do tej samej kieszonki w plecaku, do której pakowałam poprzednią śniadaniówkę i tyle. 

Poza tym moja biblioteka powiększyła się o dwie książki (z tego co pamiętam). Oczywiście dwa tomy z serii "Zwiadowcy", którą klepie od początku kwietnia. 
Tutaj mogę też zaznaczyć, z racji że jest to podsumowanie miesiąca, że w lipcu udało mi się przeczytać nieco ponad 2100 stron, czyli trzymałam się postanowienia, które nakazywało mi, abym nie zamieniła książek na telefon (swoją drogą może w kolejnych podsumowaniach miesięcy powinnam zahaczyć o zakładkę "czytelnictwo"?). Chociaż przyznaję, że podczas tych dwóch miesięcy wolnego trochę więcej z niego korzystam. Uznajmy, że to wina tego miejsca w sieci dla psich blogerów. Jakieś wątpliwości?
Psie
Mój pies się w tym miesiącu nieźle dorobił. Jego garderoba wzbogaciła się o nową, trzymetrową smycz z Pracowni Pupilove (możecie zobaczyć ją na zdjęciu kilka akapitów wyżej), którą wygrałyśmy w konkursie oraz o nowe szelki, które były moim prezentem urodzinowym od dziewczyn. Tym razem były to quardy (swoją drogą to polecam wszystkim obejrzeć ten filmik na temat tego rodzaju szelek), więc chcąc nie chcąc będzie to dla nas nowe doświadczenie. 


Być może zauważyliście, że tę Summa Summarum (tutaj zobaczysz pozostałe posty z tej serii) jest nieco krótsze niż inne wpisy tego typu, ale jest to spowodowane tym, że brakuje nam tutaj co najmniej dwóch zakładek: wpisów godnych uwagi i wzmianki o moim Bullet Journal.

Dlaczego?
Jeżeli chodzi o to pierwsze to sęk w tym, że w tym miesiącu - według mnie - w internecie nie pojawiło się zbyt wiele interesujących treści, nie wspominając już o tych typowo psich.
Natomiast z prowadzenia BuJo zrezygnowałam, ale mam nadzieję, że tylko na czas wakacji, które nie wymagają ode mnie takiej ilości planowania, jak podczas roku szkolnego.


Lipiec to chyba jeden z tych miesięcy, który spędziłam najlepiej w ciągu tego roku, ale to chyba logiczne, skoro mamy wakacje. Po prostu wszystko robiłyśmy na luzie, na spokojnie, bez przymusu. Podobał mi się ten miesiąc, nie ukrywam. 
Mam nadzieję, że sierpień nie będzie gorszy.

You May Also Like

0 komentarze

Co sądzisz o tym co właśnie przeczytałeś? ;) Podzielasz moją opinię? A może chciałbyś jeszcze o coś zapytać? Zakomunikuj mi to, dodając komentarz - z pewnością go przeczytam i odpowiem!