Marcowe Summa Summarum

by - marca 29, 2019


Marzec w moim światku, był miesiącem, w którym wzięłam udział w wielu akcjach, organizowanych przez moich ulubionych blogerów. Tutaj oprócz, tego co zwykle (czyli zestawienia ciekawych linków, naszych historii, psich i ludzkich gadżetów) znajdziesz wcale nie długie podsumowanie, tych wszystkich projektów, które okazały się dla mnie nie małym wyzwaniem. 

Bark Side

W marcu na blogu pojawiło się dokładnie, włącznie z tym dzisiejszym - sześć wpisów, z których jestem w miarę dumna. W szczególności powód do zadowolenia, daje mi post poprzedzający ten, który czytasz w tym momencie. Co prawda, straszliwie się rozpisałam, ale to chyba nic nie szkodzi, prawda psiarzu? 

Jeżeli chodzi o kolejny miesiąc mam w planach stworzenie zakładki - blog, w której znajdywałyby się sprawy organizacyjne i inne tego typu. Chciałabym również wyznaczyć jeden dzień, kiedy to wpisów z mojej strony możecie się spodziewać. Prawdopodobnie będzie to sobota, albo piątek - wybór należy do was. Ankietę umieszczę niebawem na naszym Instagramie i Facebooku.

Jeśli chodzi o dalsze rzeczy związane z Bark Side'em - myślę, że w tym miesiącu poświęciłam mu wystarczającą ilość czasu, zważywszy na to, że miałam wiele nauki i nie tylko. Poza tym do szablonu dodałam możliwość zapisania się na Newsletter! Zapomniałam wspomnieć, w jakich odstępach czasowych do waszej skrzynki mail'owej będzie trafiać wiadomość z mojej strony. Myślę, że będzie to minimum raz w miesiącu. Jeżeli zatem, podoba wam się moja twórczość, proszę o wpisanie swojego maila, w takie malutkie okienko. Obiecuję, że będzie nieziemsko! 

Byłam w tym miesiącu, nieco bardziej aktywna we wszelakich mediach, co na Instagramie sprowadziło w nasze skromne progi wielu nowych obserwatorów. Dokładniej niecałe dwadzieścia. Mało - ktoś powie. Ale dla mnie najważniejsze jest, żeby były to osoby aktywne i takie, które naprawdę chcą z nami być. Tak po prostu. Czyli na dzień dzisiejszy jest nas prawie sto pięćdziesiąt ludków.

Ja i Peppa

Od marca połączyłam swoje BuJo z dziennikiem treningowym, co zdecydowanie wyszło nam na dobre. Jedno z naszych ostatnich spotkań rozpisałam, aż na cztery strony! W takim spisie uwzględniam każdy szczegół, aby kolejny trening był już lepszy. Wiadomo, czasem nie wychodzi, ale po jednej porażce nie można się poddawać. Prawda, psiarzu? 
Gdy piszę sobie taką notatkę dziele ją na kategorie. Nadaje to jej należytej czytelności, a to według mnie jest poniekąd kluczem do sukcesu. Dokładniej, rozpisuję sobie dobre oraz złe strony, wcielając się tym samym w tą konsekwentną Natalię, czynności do zrobienia na następnym treningu oraz rzeczy, które wówczas będą dla mnie niezbędne. 

Nasza relacja w trzecim miesiącu roku nieco się poprawiła i jestem z tego dumna. Ale miałyśmy też upadki (trudno o tym mówić, dużo łatwiej rozmawiać o sukcesach - z resztą pewnie sami wiecie). Po prostu mam wrażenie, że trochę za mocno ciągnę Peppę na smyczy. Mówię wam o tym, a raczej piszę - pewnie ktoś się przyczepi, gdyż tak jest mi łatwiej. Może ktoś siedzi po drugiej stronie ekranu i akurat zmaga się z podobnym problemem? Staram się nie obwiniać, ale czasem dręczą mnie takie wyrzuty sumienia, że prawdopodobnie robię coś źle. Zaczęło się od tego, że Pepson pociągnął w stronę drzewa, a ja odruchowo nakierowałam ją w swoją stronę. Przewróciła się. Nic się niby nie stało, ale jako, że jest to dla mnie ktoś bardzo ważny - zmartwiło mnie to i martwi nadal. Nie ukrywam, jestem osobą emocjonalną i były przypadki, że przez ten psi móżdżek, potrafiłam przeleżeć tydzień w łóżku, z bólem brzucha, spowodowanym nerwami. No coż, bywa. 
Wracając do tematu. Wiecie dlaczego tyle zwlekałam z publikacją tej historii? Bo bałam się krytyki. Tak normalnie i po ludzku. Ale piszę to teraz, bo każdy ma prawo popełnić błąd. Nie chcę też stwarzać sztucznego wrażenia, że u nas to zawsze jest kolorowo. Bo nie jest. U nikogo nie jest. Nie bójmy się mówić o swoich błędach. Ten kto nigdy takowego nie popełnił, niech pierwszy rzuci kamieniem. 

Psio - ludzkie gadżety

W tym miesiącu zaopatrzyłam mojego piesa w ochronę przeciw kleszczom, czyli obroże Foresto. Odkąd Pepinowska ma ją na szyi, w jej bujnym futrze nie znalazłam, ani jednego szkodnika. I oby się to nie zmieniło. Poza tym w ostatnim czasie, wraz z obrożą dotarły do nas dwa opakowania smakołyków - Bosch Fruitees (wariant bananowy i bodajże - mango), szampon zabezpieczający przed insektami oraz saszetkę karmy mokrej. Smaczki, które wybrałam są bez wątpienia najlepszymi, jakie do tej pory trafiły w nasze łapska. Są malutkie, pachnące i jest ich w opakowaniu dużo. Z resztą można byłoby tak w nieskończoność. 

Jeśli natomiast chodzi o rzeczy, które pojawiły się w sklepach, w marcu - nie pamiętam zbyt wielu takich produktów. Z tego też powodu nie będę ich wymieniać i płynnie przejdę do kolejnej kategorii, jaką będą...

Wpisy, godne uwagi 

Emocje na wodzy - potrafisz tak?- pierwszy wpis Zośki i Beethovena, w tym miesiącu. Zdecydowanie to właśnie ta notatka, dała mi odwagę, aby podzielić się z wami moją, dołującą mnie historią. 
Dbajmy także o sienie - zdrowie nasze i naszych psów- to kolejny wpis B The Great, tym razem na temat zdrowia. Ten duet opisuję tam dlaczego warto o siebie dbać. W przedostatnim newstletterze Zośka rozwinęła swoją wypowiedź na ten temat - zdecydowanie na plus. 
Podsumowanie projektu 62 - gratuluję osiągnięcia tylu swoich celów! Swoją drogą, ja wcale nie napisałam podsumowania Projektu 62. Ale teraz, to już chyba niezbyt aktualne. 
Fotografia okiem Vukowskich - część 1 - gdy na początku przeczytałam tytuł to stwierdziłam, że to nie dla mnie. Ano bo aparatu nie mam, pewnie nic nie zrozumiem i tak dalej. Ale ostatnio stwierdziłam, że skoro chcę się w pstrykacz zaopatrzyć to czemu by nie spróbować? 
Pierwsze urodziny Carrie - dzięki temu pieskowi, który niedawno skończył rok - polubiłam owczarki szetlandzkie. Może spóźnione, ale - wszystkiego najlepszego Pyrko!
Podsumowując - marzec był dla nas stosunkowo dobrym miesiącem! :D Co prawda mieliśmy małe upadki, ale co najważniejsze jakoś z nich wybrnęłyśmy. Nie będę się ograniczać w słowach - jestem dumna, no!

You May Also Like

2 komentarze

  1. Jest mi niezmiernie miło, że pyrkowy post znalazł się na liście wpisów godnych uwagi. Dziękuję za takie wyróżnienie! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co! Carrie obudziła u mnie miłość, do owczarków szetlandzkich (o czym z resztą pisałam we wpisie), gdzie wcześniej uznawałam tą rasę za miniaturki Lessie. Trudno mi teraz uwierzyć, że kiedyś dochodziłam do takich wniosków. Sheltie są super! :P

      Proszę pogłaskać ode mnie Platona i Carrie!

      Usuń

Dla każdego internetowego twórcy komentarze są motywacją do dalszego działania, dlatego jeśli chcecie zakomunikować mi, że robię coś dobrze napiszcie mi kilka słów!

Z chęcią przeczytam wasze adnotacje co do tekstu, który (mam nadzieję) wcześniej przeczytaliście. Co o tym myślicie na ten temat?