Projekt 62 - informacje wstępne

by - grudnia 22, 2018

To uczucie kiedy chcesz wziąć udział w noworocznej edycji Projektu 62, która dla wszystkich zacznie się 1 stycznia, natomiast dla ciebie zapewne miesiąc później. Chociaż kto wie, może i do tego czasu nie uda mi się zebrać? Jestem totalnie roztrzepana, nieogarnięta i nie ułożona.

Dzisiejsza pogadanka, będzie utrzymana w tematyce Projektu 62, w którym planuję (podkreślam słowo planuję) wziąć udział, wraz z Dominiką i Tobiasem, ze Smells Like Adventure. Oni też mają swój post, na temat, który warto przeczytać. 




Od razu może przejdę do rzeczy, aby uniknąć zbędnej gadki, która nie wpłynie korzystnie na całokształt mojej dzisiejszej twórczości. Wpis będzie podzielony na kilka kategorii, aby zachować nienaganną czytelność, co poniekąd się nie udało. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Sorry. Robię to również, z własnego lenistwa, aby potem, czyli gdy tu za jakiś czas wrócę, od razu znaleźć to czego szukam. Miało to być również udogodnienie dla was, moich czytelników.


Kategorie 
Co to jest projekt 62?
Niezbędnik
Przygotowania
Moje cele
Psie cele 

Co to jest Projekt 62?
Tutaj znajdziesz wszelakie informacje dotyczące autora akcji oraz jej przebiegu. 

Projekt 62 został stworzony przez Twisted Couch Potato. Magda, Fibi oraz Krakers aktualnie urzędują na blogu o nazwie - Dzikość w sercu. Jest to bardzo ciekawy blog o górskich wędrówkach, po dosłownie caluteńkim świecie. Urzekły mnie zaskakująco ciekawe opisy szlaków turystycznych i nie tylko. Totalnie rozemocjonowała mnie strona główna, na której znajduje się licznik pokonanych przez ekipę Dzikość w sercu- kilometrów na szlaku, dni w terenie, metrów sumy wziesień i kilometrów w trasie. Ponownie rospisałam się na całkiem nieistotny temat. Chociaż czy on jest aż taki nieistotny? Krótka wzmianka jest naprawdę potrzebna! Ja chyba tak mam. I co zrobisz? Nic nie zrobisz.

Akcja powinna trwać 62 dni, czyli jak się pewnie domyślacie - calutkie dwa miesiące i ani chwili dłużej. Powinna? Ano tak, ponieważ luty w tym roku liczy tylko 28 dni. Czyli jakby nie patrzeć nie biorę udziału w Projekcie 62, a w Projekcie 59.

Akcja pomaga w realizacji, ustalonych przez nas wcześniej, czyli przed rozpoczęciem projektu, celów. Cele mogą dotyczyć psów, ale i nas, a może jeszcze innych rzeczy. Jest to w całości wasza decyzja. Przykładowo ja, wybieram te dwie opcję. Pamiętajcie jednak, że wtedy dokładamy sobie trochę więcej roboty. Co ważne, z uczestnictwa w akcji można w każdym momencie zrezygnować. Jednak, nie rezygnuj kiedy widzisz, że coś idzie nie po twojej myśli. Uderz z innej strony, znajdź drugie dno, szukaj sposobów, a nie pożałujesz. Wiem co mówię, a właściwie piszę. Uwierz w siebie!

Więcej szczegółów, o których nie napisałam tutaj zapisała Magda, twórczyni akcji - na swoim poprzednim blogu, w tym poście.

Niezbędnik
Do rozpoczęcia akcji każdy potrzebuje czegoś innego, z tej też prostej przyczyny wymienię wam to, co ja uważam za niezbędne, w realizacji Projektu 62. To, że ja na przykład nie obejdę się bez brushpenów to nie znaczy, że ty, psiarzu również!

Notesik
Zdecydowanie na pierwszym miejscu będzie coś w czym będę mogła notować swoje postępy. Ja mam więcej niż jedną rzecz, która mi do tego posłuży. Mianowicie na pierwszym miejscu lansuje się, mój poczciwy bujownik oraz niezastąpiony blog, Fanpage oraz profil na Instagramie. W pierwszej kolejności bujownik, ponieważ wydzielę sobie tam specjalną stronę na wymyślone przeze mnie cele i trochę miejsca na ich opisy. Jeśli chodzi o mój  to ja korzystam z takiegoNie jest on jakiś firmowy czy nadzwyczaj profesjonalny, czy coś w ten deseń - jest zwykły, ale najwspanialszy, jaki mogłabym mieć.

W plannerze nie zabraknie podsumowań pracy, które będę pisać co dwa tygodnie, chociaż odhaczać cele będę na bieżąco.  Jestem pozytywnie zaskoczona tą formą pracy. Apropos podsumowań - myślę, że wpisów o samym Projekcie będzie w sumie, nie mniej niż trzy (włącznie z tym). Pierwszy, czyli ten który czytacie obecnie, drugi o moich początkach i osiągnięciach, który pojawi się pod koniec stycznia, oraz trzeci - podsumowanie całej pracy. Czyli to będzie jakiś koniec lutego, bodajże. 

Mazaki i inne pisaki
Drugą rzeczą, bez której nie wyobrażam sobie organizacji Projektu 62, są brushpeny i różnego rodzaju flamastry, które w niezastąpiony sposób pomogą podczas trwania tej niesamowitej akcji. Bez nich nie udałoby mi się niczego sobie rozrysować, a zdecydowanie jestem zwolennikiem kolorowych ilustracji. Zwłaszcza, że pomaga mi to w zapamiętywaniu różnych rzeczy, co będzie przydatne podczas tych 59 dni. Fajnie czasem sobie porysować i pokreślić, a w moim przypadku pobazgrać oraz wyżyć się na papierze. Dosłownie. Ja korzystam z takich.

Ołówki
Nieodłączny element wyposażenia mojego piórnika. Zanim coś napiszę, to zazwyczaj sobie najpierw to szkicuje. Następnie ścieram i śladu ni ma. Jeśli chodzi o ołówki, najbardziej odpowiadają mi 2B, czyli te - do rysowania grubych lini. Dobrze, że pan na technice mi to powiedział - inaczej nie widziałabym żadnej różnicy pomiędzy ołówkiem 2H, a 2B. Tutaj firma raczej nie gra roli, ale jeśli o mnie chodzi - to dysponuje zwykłymi, żółtymi ołówkami (chodzi oczywiście o kolor drewna, nie wiem jak to się fachowo nazywa), z najzwyklejszego sklepu papierniczego.

Koc
Siedzę sobie przy swoim w miarę obszernym biurku, na najwygodniejszym fotelu na całym świecie, przykryta kocem i zapisuje sobie swój bujownik. Czego chcieć więcej? Chyba tylko herbaty.   


Pies
Właściwie to warto byłoby się w takowego zaopatrzyć, jeżeli chcielibyśmy zrealizować psią część Projektu 62. Jest to jednak nieprzymusowe i kompletnie nieobowiązkowe - for what?

Przygotowania
Tutaj krótko, zwięźle i na temat. Chociaż, ja tam umiem? Osobiście, w to wątpię
Ten podpunkt jest zupełnie zależny od was. To wy decydujecie, czy będziecie przygotowywać się miesiąc, tydzień, czy dwa dni. Zanim ustalimy jaki okres czasu, będzie dla nas odpowiedni, warto rozplanować sobie na jakiejś kartce wszystko co chcemy zrobić, aby nasz projekt był jeszcze doskonalszy - to pomoże nam w wyborze. Ja, przygotowania rozpoczynam tylko tydzień wcześniej. 
Tylko? Ano tak. Znam osoby, które do akcji przygotowują się miesiącami. Ale, przecież to indywidualna sprawa każdego z nas i każdy ma do tego prawo! Tydzień to dla mnie taki umiarkowany czas, podczas którego bez problemu zdołam napisać dzisiejszy post i będę z niego w pełni zadowolona, ale i zdążę przygotować planner do rozpoczęcia Nowego Roku. A w międzyczasie zastanowię się, poważnie nad celami, które chce zrealizować. Właśnie, przejdźmy więc do tego tematu, który jest dosyć ważnym elementem tego posta.


Moje cele
Ogarnięcie się, jeśli chodzi o planowanie i organizacje Bullet Journal'em, potocznie zwanym bujo. Najzwyczajniej w świecie ubóstwiam to określenie. Chciałabym odnaleźć taki swój styl prowadzenia dziennika.
Praca nad samooceną. Jeszcze nie wiem, jak to dopracuje. Może w formie posta na blogu? Macie jakieś sensowne pomysły? Jeśli tak to piszcie do mnie tutaj.
Sprzątanie pokoju. Zdecydowanie wolę uporządkowane życie, dlatego też chciałabym codziennie poświęcać około 15 minut na sprzątanie. Może w końcu porządek zawładnie moim światem? Zdecydowanie jest już na to czas najwyższy.
Pierwsze kroki w gotowaniu. Na razie sobie raczkuje, chociaż podstawowe potrawy umiem przyrządzić bezproblemowo. Jestem zdecydowanie bardziej cukiernikiem (za dużo powiedziane), niż miłośnikiem słonych potraw. Jako, że świetnie radzę sobie, jeśli chodzi o jakieś ciasteczka - teraz chce pójść i krok dalej i przygotować jakieś ciasto.
Koniec narzekania. Nie można cały czas marudzić i doszukiwać się czyiś błędów. Chcę z tym skończyć i zacząć widzieć więcej życiowych pozytywów.
Pozbycie się ubrań, w których zwyczajnie nie chodzę. Bo są za małe, zbyt obcisłe, za długie i Bóg wie co jeszcze. Ktoś inny może potrzebować ich bardziej niż ja.
Koniec z bezużytecznym spędzaniem czasu. To pojęcie ogólne. Chcę spędzać więcej czasu z poczciwą książką, która spoczywa aktualnie w najszarszym kącie regału. Nie pogardzę też zaprzestaniem korzystania z YouTube, przynajmniej rzeczy bezwartościowych.


Wymieniłam 5 moich głównych celów, chociaż myślę, że gdy uda mi się je zrealizować przed czasem to poszukam jeszcze kilku. Rzecz jasna wspomnę o tym, przy okazji kolejnego posta z tej serii.


Psie cele 
Zrobienie smakołyków. Mam już kilka sposobów, powiem wam, że nawet już próbowałam zrobić smaczki - dwa razy! Teraz jednak chciałabym przetestować sposób Zośki.
Współpraca. Chce nauczyć Peppę skupienia na przewodniku, a pomocny będzie mi w tym ten artykuł.
Dopracowanie komendy wróć i zostań. Byłabym przeszczęśliwa, gdybym była w stanie w pełni kontrolować moją psią przyjaciółkę. Serio.
Zrezygnowanie z użytku smyczy automatycznej. Uczy tylko ciągnięcia, a tego przecież nie chcemy. Zdecydowanie wolimy taśmowe smycze, a najbardziej taśmowe - przepinane, których jako tako jeszcze nie mamy. 


Psich celów jest zdecydowanie mniej, chociaż ich wykonanie zajmie mi raczej więcej czasu niż realizacja tych moich, ludzkich.


Przy okazji tego posta, chciałabym wam życzyć wymarzonych świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra. Niech Nowy Rok będzie dla was inspiracją i nowym początkiem. Tak jak dla mnie. 

You May Also Like

0 komentarze