Porozmawiajmy o... ZMIANACH - noworoczny wywiad z Kundelkiem na Biegunie

by - grudnia 31, 2019


Niebawem wkroczymy w 2020. Wszyscy wiemy, że w internecie jest to czas tekstów z kategorii podsumowań i postanowień na nadchodzący rok. Ja wpadłam na pomysł, aby wyjść wam naprzeciw z postem, który wniesie do waszego życia jakieś wartości. Postanowiłam porozmawiać o zmianach z ich mistrzami - Kundelkiem na Biegunie... To jak to jest z tymi zmianami, co? 

Poznajcie dzisiejszych gości!


Pod nazwą Kundelek na Biegunie kryje się Aga i Konrad, a także ich zwierzaki: psy, czyli Bocca i Teo, a także ich cztery koty. Swój pseudonim blogowy wymyślili po tym, jak wyprowadzili się na Północ. Z dnia na dzień zmienili swoje życie, decydując się na przeprowadzkę do Szwecji - kraju zorzy polarnych i czerwonych domków. Co ciekawe od niedawna sami mieszkają w takiej chatce, wieczory poświęcając układaniu puzzli i... własnych myśli. 

Sami widzicie, że mają dużo wspólnego ze zmianami, celami, a także postanowieniami, o których głośno w internecie pod koniec grudnia. Dlatego myślę, że powinniście przeczytać to co mają wam do powiedzenia, aby wejść w nowy rok z przytupem. Ale najpierw... 

ZOBACZCIE:

A teraz pora na to, na co tygryski czekają najbardziej...  


1. Jak wyobrażaliście sobie Szwecję i wasze przyszłe życie? 

Pojechaliśmy tam bez oczekiwań. Myślę że to klucz do przyjęcia nowego miejsca obiektywnie. To szansa by je znienawidzić lub pokochać, ale na własnych warunkach. My się zakochaliśmy. Nie trwało to długo. Myślę jednak, że gdybyśmy jechali tam z gotowymi wyobrażeniami, zabralibyśmy sobie wiele z zaskoczeń. Brak oczekiwań to coś, co można w sobie wyćwiczyć. Jak łatwo przyjmuje się wówczas niepowodzenia i sukcesy.

2. Ile przygotowywaliście się do wyprowadzki i jak wyglądały wasze przygotowania?

Planowaliśmy wyjechać w związku ze studiami Konrada (technologia drewna). W grę wchodziły Szwecja, Kanada i Szwajcaria. Najdłużej zajął proces wyrabiania certyfikatu językowego. Później tylko czekaliśmy. W niewiedzy, gdzie wylądujemy. Bardzo fajne uczucie. Dużo emocji. Kiedy dowiedzieliśmy się, że to Szwecja na nas czeka, mieliśmy 3 miesiące na przygotowanie wszystkiego. Wtedy spakowaliśmy najważniejsze rzeczy, opróżniliśmy mieszkanie, wyrobiliśmy Bocce paszport i zablokowaliśmy bilety na prom. Wyprowadzka wcale nie musi być karkołomna. Można to potraktować jako przygodę, a każde z pytań jako kwestię, która kiedyś i tak się wyjaśni.



3. Jak to wszystko zniosła Bocca? Jak czuje się jako nordycki piesek? 

Jechaliśmy ponad 1000 km autem, przy czym płynęliśmy też promem. 18 godzin na morzu. To było najcięższe. Psy na promie załatwiają się do piaskownicy. W ciągu podróży autem wyglądała na skrajnie znudzoną, jakby straciła nadzieję, że kiedykolwiek dojedziemy na miejsce. A jak się czuje? Mam nadzieję że cudownie. Mamy dom pośrodku lasu, gdzie biega całe dnie. Kiedy jest naprawdę zimno (koło - 20 stopni), musi zakładać kurtkę - już się przyzwyczaiła. Tylko butów nie lubi.

4. A jak zapoznała się z Teo - waszym nowym psem? Jak wygląda ich relacja?

Teo przyjechał z Dalarny na Biegun. Poznały się w neutralnym miejscu, na dworze. Bocca jako jedyny do tej pory pies w domu jest oczywiście bardzo zazdrosna. Przeżyliśmy jedną ich walkę. Teraz jest spokojniej, powoli się przyzwyczajają do nowej sytuacji. Teo jest za to ostoją, źródłem wielkiego spokoju. Bardzo trudno go zdenerwować. To pomaga.



5. Nie mogłabym nie spytać: jak wygląda życie podczas zorzy polarnych?

Pierwsze zorze, to niesamowite emocje. Wybiega się na dwór, w śnieg boso i w piżamie. Lecą łzy. Chociaż zorza nigdy się nie nudzi, czasem trzeba jednak nocami spać. Mogę powiedzieć, że zasypianie z zorzą nad głową to coś surrealistycznego i magicznego. Niebo płonie na niebiesko i zielono. Zorza tańczy. Serce bije mocniej.

6. Od niedawna jesteście też weganami. Trudno było się wam przedstawić na weganizm? 


Od dawna byliśmy wegetarianami, od 3 lat weganami. To były dla nas proste decyzje, bardzo zgodne z naszym światopoglądem. Niesie nam to wielką radość. Najważniejsze, to dorosnąć do tej decyzji samodzielnie, zrozumieć swoje własne powody - wtedy absolutnie nie jest to żadnym wyrzeczeniem. Na początku wjeżdżają na stół tylko proste potrawy, bez udziwnień w stylu płatków drożdżowych, śmietany z kokosa, kala hamak, koncentratu dymu w butelce. Z czasem jednak ten świat potraw się rozszerza. Etykiety czyta się w sekundy. To staje się naturalne.



7. A jak budzić się z chęcią do realizacji swoich celów, a jednocześnie i z uśmiechem na twarzy? 

Trzeba by zapytać kogoś, kto umie w życie. Nasze jest piękne, bywa trudne, potrafi w nie wkraść się rutyna. Choruję na chorobę bipolarną, która często odbiera mi siły. Nie zawsze po przebudzeniu jest uśmiech. Jestem przekonana, że każdy z nas tak ma. My znajdujemy równowagę dzięki małym codziennym chwilom - herbacie pitej na bujanym fotelu na werandzie, długim spacerze z psami, układaniu puzzli, obserwowaniem i zachwycaniem się wpadającym do domu światłem. To też do wypracowania.

8. Jest jakaś recepta na stawianie sobie realnych celów? Jak to wygląda u was? 

O, widzę że podążamy za ideą SMART. Nigdy się z nią nie zgadzałam, według mnie jest kompletnie nieżyciowa. O ile sprawdza się w warunkach badań naukowych i laboratoryjnych, o tyle w życiu nie wszystko da się zaplanować, wyegzekwować i zmierzyć. U nas jest raczej tak, że działamy bez oczekiwań - sytuacja zawsze rozwija się w czasie, a my za nią podążamy na tyle na tyle, na ile starcza sił. Realny cel według mnie to taki, który nas mobilizuje do działania, dostarcza ekscytacji. Nie taki, który nas paraliżuje sam w sobie i wymaga tyle wyrzeczeń, że nasze życie zostaje mu całkowicie podporządkowane.


9. Ile czasu zajęła wam realizacja przedsięwzięcia jakim jest sklep? 

Rok! Od pomysłu do wygranej w konkursie na najlepszy pomysł minęło kilka miesięcy. Rozwój tego, to była przygoda, która wiele nas nauczyła i nadal uczy. Sama stawiałam sklep online, w tym czasie doskonaliśmy prototypy mebli i kubków, plotłam pierwsze własne wzory kolczyków, pitchowaliśmy nasz pomysł, by uzyskać dofinansowanie. Fajna sprawa, uczy wielu nowych rzeczy. To tak cieszy, kiedy widzisz jak twoje produkty zaczynają żyć własnym życiem w domach innych. Albo kiedy twoje rękodzieło towarzyszy ludziom w dniu ślubu. Wielkie wzruszenie.

10. A wiecie już jaka będzie kolejna zmiana w waszym życiu?

Wygląda na to, że adopcja trzech kotów. Zwierzaki chyba najbardziej wpływają na codzienność, dla nas to wielka zmiana. Kiedy myślę o tym, o czym marzymy nie ma tam wielkich rzeczy, jesteśmy też obecnie w miejscu w którym czujemy się bardzo spełnieni, może z tego to wynika. Może trzeba nacieszyć się tym co jest, by ruszyć dalej. Poza tym, nigdy nie planowaliśmy tylu zwierząt, życia na Biegunie, własnej firmy. Czasem życie przejmuje stery i prowadzi w niesamowite rejony.


A jakie Wy chcecie wprowadzić zmiany do swojego życia w 2020? Jakimi zasadami chcecie kierować się w nadchodzącym roku?

* Fotografie z dzisiejszego posta są wykonane przez Kundelka na Biegunie

Podobne teksty

2 komentarze

  1. No wspaniały tekst, uwielbiam Kundelka <3 Ta szczerość, otwartość i prawdziwość to coś, co od razu mnie do nich przyciągnęło.
    Bardzo przyjemnie się czytało wywiad, zdjęcia też piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama także uwielbiam ich profil, zwłaszcza że poruszają takie tematy, jakich nie porusza nikt!
      A za pochwałę odnośnie wpisu - dziękuję. Nie byłam przekonana do publikacji, bo w sumie to nie ta tematyka, ale widocznie się przyjęło!

      Usuń

Dla każdego internetowego twórcy komentarze są motywacją do dalszego działania, dlatego jeśli chcecie zakomunikować mi, że robię coś dobrze napiszcie mi kilka słów!

Z chęcią przeczytam wasze adnotacje co do tekstu, który (mam nadzieję) wcześniej przeczytaliście. Co o tym myślicie na ten temat?