21 czerwca 2018 - pierwszy rok blogowania za mną!

by - czerwca 21, 2019


Jest dwudziesty pierwszy czerwca, czwartek. Siedzę koło łóżka i rozmawiam z rodzicami. Pada pytanie: “mogę założyć bloga?”. Z ust rodziciela nie wydobywa się przecząca odpowiedź. Dostaje zielone światło. Czym prędzej zapodaje hasło - “Blogger”, w przeglądarce. Kilkanaście minut później zastanawiam się nad nazwą, a po pół godziny piszę już pierwszy, powitalny post. 

Tak zaczęła się nasza przygoda z blogowaniem. Powstanie tejże strony to jedna z tych decyzji, jakich nie żałuję. Mimo tych gorszych wpisów, niegdyś ulatniającego się zapału do pracy.
Ale wiesz co jest dla mnie najważniejsze? Że tu jestem, piszę to do ciebie - nie poddaje się, mimo przeszkód (chociaż czasami z chęcią rzuciłbym to wszystko w kąt). 

Nie wiem jak ładnie ubrać w słowa, to co chciałabym przekazać - nie mam wprawy w pisaniu takich podsumowań. Być może dlatego, że nigdy jeszcze czegoś takiego nie tworzyłam. Całkiem prawdopodobne, bo piszę podsumowanie pierwszego roku mojej działalności, a raczej nie mogłabym tego publikować dwa razy (mam nadzieję, że zrozumieliście, gdzie jest pies pogrzebany).

Obrałam sobie za cel, jednak aby opowiedzieć wam trochę o naszej działalności. Ten post to będzie takie vademecum czytelnika tejże strony - taki zbiór najważniejszych zagadnień, które powinniście znać. Zawarłam tutaj również odpowiedź na pytania (a właściwie na jedno, bo drugiego nie pamiętam - czasami nie polecam być mną), jakie zdała mi jedna z czytelniczek, a przy tym moja koleżanka, na Instagramie, gdzie umieściłam okienko, przeznaczone do tych celów. I to jest to ostatnie, kończące wpis pytanie. 

A więc przejdźmy do konkretów... bo chyba już wszyscy wiedzą, że dzisiaj upływa rok, odkąd założyłam tego bloga (dlatego też, sobotni wpis publikuję dzisiaj - to znaczy, że jutro nic nie wrzucam 😅).


Pokrótce: wspólny rok w liczbach

21 czerwca 2018 - na blogu pojawił się pierwszy, powitalny wpis. Aktualnie kompletnie nie pasujący do designu bloga, ale chyba wezmę go poprawię (w sensie zmienię czcionkę na czarną, a nagłówki zrobię większe). I jest strasznie krótki, chociaż to - jako, że jest to pierwszy post na tej stronie - jest chyba atut. 
20 listopada 2018 - założyłam naszego Instagrama i jako tako zaczęłam działać na Stories. Jak chcecie to mogę wam udostępnić na jakąś dobę, te wszystkie listopadowe potyczki. Nie wiem, ale w tym miesiącu nie miałam żadnego poczucia estetyki i te relacje były no... odrażające. Poza tym - uwierzcie - ale myślałam wtedy, że można dodać tylko jedne Stories dziennie i zanim się otrząsnęłam minęło trochę czasu. Ha, ha, ha - ale śmieszne. Człowiek się gubi w życiu i tyle. 😛
11 stycznia 2019 - blog wrócił do żywych, po dwutygodniowej przerwie technicznej. W tym czasie Dominika, ze Smells Like Adventure zrobiła z tej strony cudo. Do tej pory niewiele się zmieniło, tyle że blog nie jest już zielony, a niebieski. Znaczy się - niektóre elementy są niebieskie, a nie jak dotychczas zielone. 
20 stycznia 2019 - stworzenie i pierwszy post, na naszym Fanpage'u. Poza tym niedaleko tejże daty tata kupił mi pierwszą domenę. I odtąd nie jesteśmy już Kochanym Kundelkiem, a Bark Side'em.

I to są chyba takie najważniejsze daty, w życiu tego bloga. Albo raczej, więcej nie mogę sobie przypomnieć. No bywa i tak. 

Co chce stworzyć?

Chciałabym, żeby Bark Side był stroną, gdzie - przede wszystkim - treści pojawiały się regularnie. Właśnie, treści. Niejednokrotnie miałam w głowie zarys, żeby w na blogu pojawiały się wpisy, zarówno psie, jak i te bardziej “moje”. Myślę, że takie ludzkie przemyślenia, na tematy niezwiązane z psami, byłyby ciekawą odskocznią od tego co tworzę na codzień - zaplanowałam sobie, że będą one pojawiały się raz w miesiącu (albo więcej, aczkolwiek chciałabym, żeby przeważały bardziej psie treści). Osobiście lubię w ten sposób poznawać blogerów, których treści czytam. Być może Wy też jesteście tego zwolennikami. 

Chcę opisywać nasze życie, wyciągając z tego wnioski, będące dla nas (i być może dla was), nauczką na przyszłość. Mam zamiar tworzyć przydatne teksty, z których będzie można coś wynieść. “Mam zamiar” - myślę, że poniekąd już zaczęłam do robić. Na przykład w ostatniej, sobotniej notatce

Marzę o tym, żebyśmy byli zgraną społecznością - służącą sobie radą i pomocą. Szczerze mówiąc, już znam kilka osób, których poniekąd poznałam dzięki naszej stronie - o niektórych napisałam, na końcu tejże notatki (miałam zamysł stworzenia osobnego akapitu, na podziękowania, ale chyba z tego zrezygnuję, bo nie jestem dobra w te klocki). Chciałabym (mam nadzieję, że nie nadużywam tego słowa), również poszerzać te nasze grono, poprzez rozkręcenie nieco naszego Fanpage’a i profilu na Instagramie.
Chociaż to ostatnie nie wymaga większej interwencji. Cieszę się, że robię to co lubię i piszę o tym co sprawia mi przyjemność (albo o tym co mi ślina na język przyniesie). 

A i - zapomniałabym - chcę poprawić jakość robionych przeze mnie zdjęć (w kolejnym wpisie wypowiem się na ten temat nieco mniej zwięźle - trzymam w niepewności was, a siebie uczę trzymania języka za zębami). I żeby było na nich więcej Pepina, a nie kwiatków, czy innych roślin, które kupiły mnie tym, że są nieruchome i rzadko się prześwietlają, czy coś w ten deseń. Pepin to inna działka; żeby uchwycić go w jednej pozycji, trzeba się nieźle nagimnastykować. I tutaj nie przesadzam! 

Ano i marzy mi się newsletter, ale to już zależy od was. Nie będę ich chyba wysyłać do samej siebie, prawda? Tak więc, w tym momencie, kiedy Wy to czytacie na naszym profilu na Instagramie, jest dostępna taka ankieta (właściwie sztuk dwie), gdzie możecie zagłosować, czy się zapiszecie i co o tym sądzicie. 

Jak do tego dążę?

Przede wszystkim - nie poddaje się. Lubię w sobie te cechę i takie powtarzanie sobie - “Natalka, uda ci się” to miód na moje serce, zwłaszcza że bardzo napędza mnie to do działania. Mam dość wysoką samoocenę, co niekiedy mi bardzo pomaga - przyznam się, bez bicia. 

Ważny jest, przede wszystkim - dla mnie - kontakt z czytelnikiem. Zauważyłam, że dodając jakieś okienka, ankiety i inne cuda, dziwy - aktywność wzrasta. A to natomiast raduję twórce, a ja nie jestem wyjątkiem. 

Staram się również brać udział w różnych akcjach, zwłaszcza na Instagramie (np. #InstaWtorek lub #LeśnaŚroda, chociaż na razie niezbyt mi po drodze do tego ostatniego), aby więcej osób zobaczyło mój profil i jeżeli dostrzeże u nas coś fajnego -  zaobserwowało. Sama niekiedy postępuje w ten sposób i poznaje nowe profile. 
Takie wyzwania są dobrą alternatywą, jeżeli chcesz poprawić jakość swoich zdjęć, a na naszym profilu i tu na blogu, również - w najbliższym czasie będzie nieuniknione, jak już zdążyłam wspomnieć. Metodą małych kroczków, ale jednak. 

Na niektórych grupach można też wstawić linka do swojego profilu, bądź bloga, aby ich członkowie - bardziej i mniej doświadczeni - mogli ocenić twoją działalność, albo zwyczajnie zajrzeć na stronę i poczytać co tam wyskrobałeś. 

Podoba mi się jeszcze opcja robienia tryptyków - chciałabym coś takiego wprowadzić w życie. Moim zdaniem nadaje to takiej spójności i zdecydowanie lepiej się na to patrzy. A do z kolei przyciąga ludzi do obserwacji twojego konta. Spoko sprawa.

To już wprowadziłam, ale nie zawadzi wspomnieć - regularność. Wpisy - o ile nic mi nie wypadnie, albo o ile będę miała chęci (nie chce się zmuszać do czegoś, bo wtedy przestanę czerpać z tego przyjemność; mówiłam o tym tutaj), będą pojawiać się w każdą sobotę. Daje nam to około czterech - pięciu tekstów w miesiącu. Czyli chyba liczba jest zadowalająca? 

Skąd pomysł na bloga?

Na to pytanie odpowiedziałam już w tym wpisie (patrz: pytanie numer 5), ale wypowiem się jeszcze raz - czas mnie nie goni. W końcu mamy wakacje, co nie? 

Założenie bloga, było decyzją spontaniczną, podjętą momentalnie - ale pomysł, jednak był. Może większość z was nie pochwala tego podejścia, ale tak naprawdę ciągnęło mnie do stworzenia swojego miejsca w sieci, gdyż moja internetowa znajoma (ona już nie tworzy, aczkolwiek - Weronika, jeśli to czytasz to pozdrawiam ciebie i Pako!), podjęła taką też decyzję. Podobał mi się ten pomysł. W końcu działamy w sieci (na tamten moment) już cztery miesiące, czy to nie jest odpowiedni czas? Chyba był, a nawet jeśli nie - nie wiem, kiedy bym się odważyła. 
Oczywiście napotkałam jakieś tam przeszkody. Nie umiałam, na przykład sama stworzyć strony. Ale na szczęście, z czasem mi się udało. Mój tata chwalił mnie niegdyś, że jako jedyna w rodzinie, umiem to zrobić. Nie zdradzajcie mu tej, jakże trudnej receptury, please

I w ten sposób prowadzę to do dzisiaj. Nie raz z większym zapałem, innym razem z niechceniem, malującym mi się na twarzy. Nie mniej, jednak - zawsze do tego wracam. I nie ukrywam; to mi się podoba!

Podziękowania
Mimo wszystko, decyduję się, że napiszę te podziękowania. Chyba jest komu dziękować. W końcu rok pracy za mną! W takim razie...

Dziękuje...
➪ Dominice, ze Smells Like Adventure za pomoc, przyjaźń i radę. Nie wiem, jakby funkcjonował ten blog, gdybyś w styczniu, nie przyszła mu z odsieczą. Do tego wielkie dzięki, za to że organizowałaś z nami wyzwanie czytelnicze - #MiędzyKartkami (reszcie podziękuje za moment!). Co do przyjaźni - jesteś chyba najbliższą mi osobą w internetach! 
➪ Zosi, z B The Great i Patrycji, z Kreatywnie z psem za pomoc w organizacji, wyżej wspomnianej - akcji czytelniczej i inspirację. To dzięki wam było tak bosko i udało mi się przeczytać tyle stron i książek! Z chęcią to powtórzę.
➪ Rodzince, za to że wytrwali (i jeszcze chyba trwają!) w tych moich - “za moment, piszę post na bloga”. Ano i jeszcze, że niewielki odsetek z was, czyta co sobie nabazgrzę. 
➪ Moim czytelnikom, za to że ogarniają tego bloga i inne media też. I tyczy się to zarówno tych, którzy dopiero do mnie wyemigrowali, ale i tych, którzy są tu od dawna. 

Minął już rok, odkąd tu jestem. Jestem dumna z tego co osiągnęłam. Blog nauczył mnie, że internet jest dużo bardziej użyteczny, niż mogłoby mi się wydawać. Dzięki tejże niepozornej stronie poznałam wiele nowych osób, blogów, a dzięki nim kolejne tyle. 

Czuję, że się spełniam i że to co robię, robię dobrze. Fajne to uczucie. 

You May Also Like

0 komentarze

Co sądzicie o temacie posta wyżej? Podzielacie moją opinię? A może znaleźliście jakiś błąd w tekście? Możecie zakomunikować mi to w postaci kulturalnego komentarza. Każdy z nich czytam i na każdy z nich, prędzej czy później, odpowiadam. Wdajcie się w dyskusję! ;)