Dlaczego uważasz, że inni psiarze są źli?

by - czerwca 29, 2019


Ostatnio, będąc na sielskim spacerze z moim psem, miałam ochotę wygarnąć co niektórym, że chyba powinni trochę pomyśleć, zanim wypuszczą psa, ze swojego podwórka, na „pastwę losu”. W końcu JA idę ze swoim psem i mam go na smyczy.
Nasuwały mi się myśli, że pewnie o tegoteż (a był to shih tzu) psa nie dbają. Z pewnością w domu je najgorsze marketowe karmy, bo niewątpliwie takie mu najbardziej smakują, a właściciele nie mogą polemizować. W końcu, jeśli piesek tak chcę, tak musi być. Wiedzieliście?
Bo przecież małych piesków nie trzeba szkolić” - przypomniałam sobie pewien mit, o szkoleniu mikropsów, zaciskając zęby.

Ale po chwili skarciłam się w myślach - przecież ja też nie jestem ideałem. Nigdy nie byłam. I nigdy się nim nie stanę. Wielu rzeczy nie wiedziałam. Nadal nie wiem. I może nawet się tego nie dowiem. Albo dowiem, tyle że po fakcie.

Mój pies nie ma wszystkiego co najlepsze i nie je najlepszej karmy. A mimo wszystko o niego dbam, kocham go i staram się pogłębiać swoją wiedzę.

I nie wszyscy mogą to zauważyć. Być może istnieją tacy ludzie, którzy żyją w przekonaniu, że Peppa to pies, o którego się nie dba. Może ktoś poddaję się mitowi, o tym, że kiedy pies mieszka na wsi - musi żyć na krótkim łańcuchu, w obskurnej budzie, jeść resztki? Dajmy na to.

Ale Wy akurat nie (chyba) - a przynajmniej dlatego, że znacie prawdę, albo mi wierzycie. Ale przecież inni ludzie, mogą tak pomyśleć?
Bo wcześniej tak było i wyrobił się taki mit. Jakiś odsetek ludzkości nadal w to wierzy i przekazuje swoje przekonania dalszym pokoleniom. I oni - prędzej czy później - też w to uwierzą. Będą się przyzwyczajać, że tak powinno być, bo tak przystoi, albo bo tak ktoś widział...
I słuchamy tego wszystkiego, jak głupcy lub sami wyrabiamy sobie idee.
Nie mniej, jednak może być to stwierdzenie bezpodstawne.

Ja pomyślałam, że ten shih tzu to mikropies, który żyje na własnych zasadach, a jego przewodnicy (a raczej - moim zdaniem - on był ich przewodnikiem) są jego służącymi, bo “tak mi się wydawało”.
W zasadzie się nie dowiedziałam, czy tak rzeczywiście jest. W związku z tym nie mogę rozpowiadać innym, że ten też przedstawiciel rasy shih tzu, ma złe warunki i wszystko mu wolno, bo to są moje przypuszczenia.
Ale mogę mieć też podstawy. A ja zdecydowanie podstaw nie miałam.

Trudno jest nie uważać się za lepszego. Łatwo uważać innych (zwłaszcza jednostkę psiarzy, bo o nich w tym wpisie) za gorszych. A już w ogóle wtedy, gdy mamy udokumentowany przypadek leje się z nas jad.

Nagini, zabij” - mógłbyś powiedzieć, gdybyś - rzecz jasna - przypominał Voldemorta (a głęboko wierzę, że instynkt samozabijający Ci się nie włączył i nie włączy), ale pomyśl.

Czy Ty nie popełniasz błędów? Wyręcze cię w odpowiedzi na toteż pytanie - popełniasz. I będziesz popełniać, ale z drugiej strony będziesz się też ciągle dokształcać.
Inni też popełniają. Ale spójrz na sytuację z pozytywnej strony, bo przecież muszą być jakieś pozytywy - mówię niczym jakaś mądra księżniczka z bajek Disneya, która - jak mi się wydaje
Zamiast pogrążać się w przemyśleniach, o tym co źle ludzie robią i że ty z pewnością zrobiłbyś to lepiej, pomyśl o czymś innym.

Zadaj sobie kilka prostych pytań. 

Może nie mają dostępu do takich źródeł jak Ty i nie mają możliwości kształcenia się za ich pomocą? Być może wcale nie są biegłymi użytkownikami niejakiego “Facebooka” (w odróżnieniu od ciebie) lub innych portali, z których - twoim zdaniem - powinni czerpać informacje? A może banalnie; kurczowo trzymają się staropolskich zasad, żyjąc w przekonaniu, że są one najlepsze?

Całkiem możliwe i prawdopodobne, więc zamiast narzekać na innych psiarzy, pomyśl o tym, że być może - jak uważasz - popełniają błędy, nieświadomie. Podejdź, porozmawiaj, jeżeli tak bardzo cię to frustruje. Zdobądź się na odwagę, aby świat mógł być lepszy.

A jak powszechnie wiadomo, wszyscy chcieliby aby tak się stało, prawda?

You May Also Like

4 komentarze

  1. Z jednej strony - prawda bardzo, zgadzam się.
    Z drugiej - no przepraszam za wyrażenie, ale mnie czasami szlag trafia. Mieszkam, jak sama wiesz, w małym miescie, a tak konkretniej to w jego dzielnicy, która przypomina wieś. Pola, łąki, traktory. I kiedy kolejny raz idę z moim psem na smyczy (bo nie wiem, co może zrobić. Nie ufam mu i nie czuję że spuszczenie go ze smyczy może się dobrze skończyć - co więcej, gdy moja wiedza o psach była na poziome zero, też tego nie robiłam. Bo pies jest psem), i podbiega do nas pies luzem, który ma bramę otwartą non-stop, albo jest na spacerze z właścicielem (rzadko) który nad nim nie panuję, to krew mnie zalewa. Bo Tobias nie panuje nad emocjami przy psach, a takie sytuacje rujnują nam pracę. Bo ja i on nie mamy jak uciec - ten pies podbiega każdej strony, często jest większy, a ja jakiejś ogromnej siły nie mam. A poza tym zdarzyło się nam już pogryzienie, kiedy akurat z Tobiasem wyszła moja mama. Bo ktoś postanowił wypuścić swojego Goldena.
    Nie jestem jedną z tych osób, co robią lincz na kogoś, bo na grupie zapytał "Karmię mojego psa karma RoyalCanin, jest dobra? Jakie karmy polecacie?". Nie hejtuje ludzi, którzy czegoś nie wiedzą - bo sama nie wiedziałam wielu rzeczy. Wciąż nie wiem. Ale kiedy ktoś nie ma takiego standardowego pomyślunku, że skoro nie panuje nad swoim psem, to może lepiej nie zostawiać otwartej bramy, a na ewentualne spacery chodzić na smyczy, to trochę mnie ponosi. Wszyscy są pierwsi do "mój piesek nigdy nie był agresywny" (tak jak usłyszeliśmy od właścicielki rzeczonego goldena. I nie, Tobias nie zrobił nic, nie prowokował. Stał, wąchał i nagle zaatakował go pies.), a co się dzieje potem? Różnie bywa. Wiem, że taka jest polska mentalność, szczególnie starszych ludzi - pies na łańcuchu lub biegający "po wsi" samopas. Ale to, że pies może stanowić zagrożenie dla innych zwierząt czy nawet ludzi, choćby dziecka, to nie jest wiedza tajemna, którą można posiąść tylko czytając specjalistyczne książki o psach albo nawet blogi. Wystarczy pomyśleć.
    No, wylałam z siebie wkurzenie, to by było na tyle narzekania 😂 W skrócie: zgadzam się, żeby nie oceniać innych od razu, bo nie każdy wie i rozumie. Ale! Niektóre rzeczy wymagają po prostu myślenia, i wtedy się denerwuję. Kiedy ludzie ewidentnie nie myślą :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się z tobą zgadzam. Ale jako, że “ten pies” to Golden to NAPEWNO jest łagodny. Przecież WSZYSTKIE Goldeny to aniołki.
      Aaach, trudno się nie wkurzyć, bo to jest - tak jak mówisz - ewidentny brak odpowiedzialności. Ale kiedyś tego pożałują (heheszki).

      Ja chciałam przekazać, że nie ma sensu się wkurzać, skoro i tak tacy ludzie będą..

      Usuń
    2. Racja... Ale czasami trudno się nie wkurzyć, kiedy ktoś psuje ci efekt kilkumiesiecznych treningów

      Usuń
    3. TAK! Masz BARDZO rację. Chyba muszę sprawić Pepince żółte akcesoria z wyraźnym napisem - "Człowieku, weź daj spokój. Mój pies cię nie lubi. To nie żart"... Ale w sumie... sama wiesz, jak ja się zbieram...

      A najbardziej mnie wnerwia, gdy ludzie szepczą na osiedlu, że to "idzie ten piesek, co innych nie lubi". Wiesz, z taką odrazą, zgorszeniem.

      Usuń

Co sądzicie o temacie posta wyżej? Podzielacie moją opinię? A może znaleźliście jakiś błąd w tekście? Możecie zakomunikować mi to w postaci kulturalnego komentarza. Każdy z nich czytam i na każdy z nich, prędzej czy później, odpowiadam. Wdajcie się w dyskusję! ;)